Wieść o decyzjach Wydziału Dyscypliny PZPN przyjąłem dość obojętnie. Bardziej mnie poruszyło, że nikt o tym dotąd nie skrobnął w Salonie24. Postanowiłem więc wrzucić parę zdań - choć niezupełnie na temat. Nie mam bowiem żadnych danych, żadnych informacji, żadnych przeczuć nawet, które pozwoliłyby mi ocenić decyzję o degradacji dwóch pierwszo- i dwóch drugoligowych klubów piłkarskich.
Podziwiam tylko (OK, niezbyt szczerze) onetowców, którzy dotąd już w liczbie ponad 20 tysięcy zagłosowali w odpowiedniej ankiecie. Zaledwie 3% wybrało opcję Nie mam zdania. Pozostali pewną ręką kierowali swe myszki na przyciski: decyzja słuszna, zbyt łagodna, zbyt surowa. Nieważne oczywiście, w jakich proporcjach co wybierali.
A jednak i ja mam jedno przeczucie. Jeden element niepokoju. Gdynia, Łęczna, Ostrowiec, Polkowice - oto mapa decyzji PZPN. Mapa trafień pociskami skazującymi cztery kluby praktycznie na śmierć. Co łączy te cztery jakże różne miasta? Ano to, że piłkarsko są do siebie nieco podobne. Wszystkie są piłkarską prowincją.
Tak, nawet Gdynia - Trójmiasto miewało nawet dwie drużyny w I lidze, ale nigdy nie miało znaczących wpływów w PZPN. Tam rządził i rządzi Śląsk z małym udziałem Łodzi, Krakowa, Poznania, Wrocławia, Warszawy. W PZPN zmieniło się niewiele lub nic, wielka wojna ministra sportu przyniosła mu spektakularną klęskę, a decyzje o degradacjach to przecież gra o miejsce przy stole z wielką kasą.
Oto drobiazg, który każe mi z dystansem przyjąć wieści o wielkiej czystce, i uważnie czekać na już zapowiedziane kolejne kary. Uzupełnię mapę.



Komentarze
Pokaż komentarze (33)