Parę minut po ósmej wieczorem Sejm opustoszał. Mimo licznych przerw i awantury o konstytucję posłowie skończyli obrady tylko dwie godziny później niż planowali.
Osiągnęli to jednak wyłącznie dzięki spychotechnice. W myśl zasady Co masz zrobić dziś, zrób jutro odroczyli do następnego posiedzenia m.in. nowele ustawy o spółdzielczości (87 głosowań, wiele drażliwych punktów, w tym lustracja zarządów! - lekko licząc trzy godziny) i prawa telekomunikacyjnego (bój o to, jak długo operatorzy mają przechowywać billingi). Olali też wybór Kolegium IPN i - ku rozpaczy Samoobrony - próbę uchwalenia ustawy o biopaliwach.
Ale nowelę lustracyjną uchwalili, bo rząd nalegał na pośpiech. Byli wszakże tak zmęczeni, że w milczeniu, bez cienia zainteresowania mediów, osiągnęli kompromis, który jeszcze podczas II czytania w południe wydawał się niemożliwy.
PiS wycofał wszystkie poprawki rozszerzające materię ustawy np. o lustrację oficerów Wojska Polskiego od pułkownika wzwyż. SLD też wycofał wszystkie swoje wnioski łagodzące lustrację. W tej sytuacji Platforma łaskawie wzięła udział w końcowym głosowaniu (choć była przeciw noweli) zamiast je zbojkotować.
Senat pewnie 26 kwietnia uchwali to bez poprawek, prezydent zaraz podpisze i do 15 maja nowela wejdzie w życie. Działający zagranicą agenci polskich służb tajnych złożą więc dwa oświadczenia lustracyjne: jedno jawne, w którym mają nie przyznawać się do jakiejkolwiek współpracy, i drugie, tajne, na ręce szefa swej służby, zawierające prawdę. Jedyna dokonana przez Sejm zmiana w projekcie prezydenckim zaostrza rygory przechowywania tych tajnych oświadczeń w IPN.
Wypełzający z Sejmu posłowie mieli tak dość, że nie bardzo chcieli gadać o ustawie. Chyba jest OK, mówili PiSowcy. Platformersi wspaniałomyślnie zapowiadali, że nie złożą skargi do TK: PiS i tak będzie zaraz musiał znów nowelizować, bo ta ustawa nakazuje składanie fałszywych oświadczeń i jeszcze to rozgrzesza, mówili.
Jaki stąd morał? Rację mają ci, wg których zamęt wokół konstytucji żle wpłynął na tempo i jakość pozostałej legislacji. Albo ci, wg których gorzej już być nie może.
PS. Padli nie tylko ludzie, także komputery. Padła orka - sejmowy serwer zawierający bieżące dokumenty i archiwum. Ostatnio działała jeszcze około ósmej, ale wciąż nie było tam wtedy wyników głosowań późniejszych niż 15.40.



Komentarze
Pokaż komentarze (17)