Krzysztof Leski Krzysztof Leski
66
BLOG

Medialne bingo z Kasią Kolendą

Krzysztof Leski Krzysztof Leski Polityka Obserwuj notkę 55
Tym postem ściągnę gromy z wielu stron. Oto ogłaszam, że Kasię Kolendę-Zaleską lubię i szanuję - i nie sądzę, by to ona miała znaczący wkład w medialny zgiełk, jaki się wokół niej rozpętał w miniony piątek. Teraz zaś oznajmiam, że część mediów rozpętała histeryczną kampanię wokół nieistotnego incydentu, jakich wiele.

"Winę" za poturbowanie Kasi i kilkorga innych reporterów określić trudno, a przede wszystkim - nie ma sensu. W tłumie wokół maszerującego premiera wszyscy robili swoje: dziennikarze - bo chcieli pytać, borowcy - bo po swojemu torowali drogę, Jarosław Kaczyński wreszcie - bo szedł, bo dokądś zmierzał. Gdyby już na siłę szukać winnego, to najprędzej byłby nim sam premier: wiedząc doskonale, że media potrzebują jego setki, choćby najbardziej ogólnikowej, mógłby się na chwilę zatrzymać. Szczęście wszakże, że szedł po równym, a nie po schodach.

W piątek media były pełne doniesień o incydencie, różnie wszakże relacjonując, kto jest winien. Potem jeszcze dwukrotnie temat wracał na wokandę: gdy premier Kasię przeprosił, oraz gdy w poniedziałek ktoś wyciągnął od niej zeznanie, że przez dwa dni bolała ją głowa. Trzy medialne trafienia w jedno zdarzenie. Zaiste, bingo.

W podobnych okolicznościach dziennikarskie emocje - czy tego chcemy, czy nie - sięgają zenitu. W sierpniu 1989, gdy Lech Wałęsa na schodkach plebanii św. Brygidy prezentował światu Tadeusza Mazowieckiego - kandydata na pierwszego niekomunistycznego premiera w tej części Europy po 1945 - dwaj kamerzyści zachodnich telewizji (jeśli pomnę, jeden Polak, jeden Francuz) pobili się stojąc na swoich przenośnych drabinkach. Wyglądało to trochę jak parodia turnieju rycerskiego, ale nikt nie żartował. Chodziło o dobre ujęcie.

W nieco podobnych okolicznościach i mi kiedyś puścił nerwy. Był to jakiś gorący moment kadencji 1997-2001, szczegółów nie pomnę. Późną nocą Sejm dramatyczną decyzją skończył obrady, po czym w sali Kolumnowej zapowiedziano briefing premiera. Pracowałem wtedy w BBC. Podłączyłem minidisca do tzw. kostki - skrzyneczki rozdzielającej dźwięk, a gdy Jerzy Buzek wszedł, wystartowałem nagranie i podszedłem do barierki, by zadać premierowi jakieś historycznej wagi pytanie.

Gdy pod koniec briefingu podszedłem do swego sprzętu, stwierdziłem, że nie mam sygnału. Ze zdumieniem ujrzałem, że mój kabel jest wypięty. Burza myśli: noc, nikt na mnie nie poczeka, nikt nie da odegrać, nie mam najważniejszego dźwięku dnia.

Z wzrokiem wlepionym w podłogę ruszyłem przez salę wzdłuż owego kabla. Gdy się skończył, ujrzałem nogi statywu kamery i nogi człowieka. Zacząłem podnosić wzrok, ale gdy doszedłem do poziomu, miałem dopiero przed oczami czyjść tors. Uznałem, że powyżej musi być głowa. Bez namysłu podskoczyłem i wymierzyłem cios z byka tam, gdzie powinna być głowa. Trafiłem.

Jak się okazało, Buzek wszystko widział. Jeszcze dwa miesiące później, przed jakąś konferencją, nie wiedząc, że mikrofony już włączone, z przejęciem opowiadał jakiemuś ministrowi, jacy to ci dziennikarze zadziorni. Aha, zapomniałem dodać: zostałem poniekąd bohaterem nocy i kumple dali mi odegrać dźwięk.

Ofiarą przepychanek wokół maszerującego VIPa (to się niemal zawsze dzieje w ruchu) padałem dziesiątki razy. A to dostałem w zęby od ochroniarza, a to w brzuch od kumpla. Czasem nie byłem dłużny. Chyba już tu pisałem, że zdarzyło się też, iż VIPy tratowały mi dzieci, gdy znalazłem się z nimi w niewłaściwym miejscu i czasie. W 2001 Basię i Tadzia zdeptał mi w gdańskim Dworze Artusa José Maria Aznar ze swoją świtą, a w 1997 - Jerzy Buzek osobiście i samotnie, w pustym korytarzu w Sejmie. Po prostu zagapił się w sufit - ja też.

Taki urok tego zawodu. Róbmy swoje i nie pomstujmy, gdy drwa rąbią i wióry lecą.

Salonowa lista prezentów Bawcie się dobrze ChęP: -3/6   ChęK: -3/6   ChęS: -3/6 . Półbojkotuję "lubczasopisma" Baby od chłopa nie odróżniacie! Protestuję przeciwko brakowi Freemana

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (55)

Inne tematy w dziale Polityka