Jak każdej wolnej niedzieli, bo nie każdą mam wolną z racji pracy, wybieram się rowerem do podwrocławskich wsi. Bardzo to pomaga zobaczyć prawdziwszy obraz naszego kraju niż ten z perspektywy mieszkańca metropolii (w naszych oczywiście warunkach), co to ma Dynamiczny Rozwój wypisany na sztandarze tak wielkimi literami jak partia rządząca Skok Cywilizacyjny. Z podobnym zresztą skutkiem.
Podmiejskie wsie oczywiście nie są w pełni reprezentatywne, pełniąc od kilku lat funkcję sypialni dla aglomeracji. Jednak nie wszędzie powstały grodzone osiedla, odnowione ryneczki czy choćby kanalizacja. Obok luksusowych czy choćby zwyczajnie nowych domów i bloków znajdziemy bez trudu popegeerowskie „czworaki” z wielkiej płyty, a drogi do nich prowadzone nie mieszczą się w żadnym spisie urzędniczych klasyfikacji.
Dobrze jest popatrzeć na to i wyciągnąć wnioski. Podwyżki opłat za przedszkola we Wrocławiu niezastąpiony rzecznik miejski tłumaczył tym, że Wrocławianie lepiej zarabiają, więc stać ich na to, by więcej płacili. Nie wiem, jak często mają miejsce podwyżki w magistracie, ale mogę zapewnić pana rzecznika, że znam osoby, które za wykonywanie tej samej pracy zarabiają z roku na rok… mniej. Tak, i nie chodzi tu wcale o jakieś egzotyczne prace. Wystarczy zapytać kasjerek w sklepach sieciowych. One, jak słyszą, że średnie wynagrodzenie w stolicy Dolnego Śląska wynosi 3,6 tys., myślą tylko, że podobnej bredni dawno nie słyszały. Tyle, to one nie zarabiają nawet z pensją męża. A każde kilkadziesiąt złotych więcej to dla nich dużo. Przy dwójce dzieci przedszkole często jest trudnym wyborem. Oczywiście, winne są same sobie, bo mogły skończyć szkoły lub zapisać się do partii politycznej.
W świetle tego wprost cudownie odrealniony tekst z Gazety Wyborczej. Po tragicznej śmierci ukraińskich robotników w wypadku łzawy elaborat o tym, jak to w Polsce giną Ukraińcy, co to pracują za marne 2,5 tys. złotych. Osobiście po lekturze całkiem serio rozważam, czy nie warto by zacząć starań o azyl polityczny na Ukrainie. Jak wrócę potem do Polski do pracy, będę zarabiał dwa razy tyle niż dotąd. Gra z pewnością warta świeczki. Zwłaszcza, że warunki pracy w ogóle się nie zmienią. Czy to zatrudniony na czarno Ukrainiec czy na umowie zlecenie Polak, nadal nie ma urlopu, ubezpieczenia, składek emerytalnych. Nawet podatki co drugi szef każe omijać. A o czymś takim jak nadgodziny nikt nawet nie śmie wspomnieć.
Pora zatem przypomnieć sobie, że po kądzieli dziady pochodziły spod Lwowa, skąd bolszewicka zaraza wygnała ich na ziemię, która chyba nigdy do końca im się nie podobała. I już dziś zacząć starania. By żyło się lepiej także i mnie.




Komentarze
Pokaż komentarze (1)