krzysztofmroczko krzysztofmroczko
152
BLOG

Dobra nocka to krótka nocka

krzysztofmroczko krzysztofmroczko Polityka Obserwuj notkę 2

Jak uprzejmie doniosła prasa bezpłatna, najchętniej ostatnimi czasy czytywana przez Polaków z racji odczuwanych skutków skoku cywilizacyjnego, Dobranocka serwowana w ramówce Jedynki TVP skraca swój czas antenowy. Cóż w tym dziwnego, mógłby ktoś zapytać, takie rzeczy się zdarzają. Pewnie, że się zdarzają. Sęk w tym, że rok temu prezes TVP, wówczas nowy na tym fotelu (nie uwierzę bowiem, że siedzi na jakimś tam niewygodnym stołku) Juliusz Braun, obiecywał publicznie, że popularnej dobranocki będzie więcej. I innych programów dla dzieci też. W końcu ta, jak jej tam, misja, zobowiązuje.

Po raz kolejny TVP, wzorem innych mediów, w pogoni za pieniędzmi równa w dół. Nic w tym dziwnego, wszak ludzie to zwierzęta stadne i od baranów zbytnio się nie różnią. Uwierzą we wszystko, co mówią tak zwani specjaliści. Skoro wszystko ma być rozrywką skupioną w kanałach tematycznych, jak to jest w samozwańczej ojczyźnie telewizji za wielką wodą, skoro to czas emisji reklam rządzi ustalaniem ramówki, to tniemy. W powodzi amerykańskiej papki i jej polskich nieudolnych naśladowców nikt się przecież nie zorientuje, że mogłoby być inaczej. A gdyby nawet, to powie się głośno, że widocznie jest zapatrzony w ustrój słusznie miniony, co z miejsca zdyskwalifikuje kandydata do dyskusji.

Najbardziej groteskowa, bo inaczej nie można nazwać tego połączenia tragedii i komedii w jednym, jest cytowana w artykule wypowiedź pani rzecznik TVP. Swoją argumentacją wspomniana pani obala nie tylko poglądy oponentów, ale przy okazji również prawa ekonomii i logiki, o zdrowym rozsądku nie wspominając. Osią wywodu jest mianowicie taka złota myśl: widzowie wolą kanały tematyczne, uciekają od tych uniwersalnych, zatem nie będziemy konkurować na tym polu. To mistrzowskie wręcz uzasadnienie. Dopuszczalne nawet, pod jednym zaledwie małym warunkiem – gdyby takie słowa padły z ust przedstawicieli prywatnej stacji, możnaby je przyjąć za oczywistość. O ile mi jednak wiadomo, TVP wciąż jeszcze dostaje pieniądze podatników. I w zamian oferuje tę dumnie brzmiącą „misję”, którą możnaby sprowadzić do bardziej prozaicznego: „dla każdego coś miłego”. Widocznie nie dla dzieci jednak.

W wypowiedzi pani rzecznik widać też coś innego. Po raz kolejny mamy bowiem do czynienia z syndromem, który dotyka wszystkich bez wyjątku - młodych i starych, wykształconych lub nie, połączonych pochodzeniem z wielkich miast. Perspektywa osiedlowych kablówek na blokowiskach i z reguły nieco większych dochodów sprawia, że w umysłach wielu „wszyscy mamy kanały tematyczne”. Niestety, ten mit działa to raczej tak samo, jak wywód premiera na temat tego, jak to wszyscy jesteśmy internautami. W rzeczywistości dostęp do sieci ma jakieś 60 procent mieszkańców naszego kraju i śmiem przypuszczać, że podobnie jest z płatną telewizją. Kto jak kto, ale ludzie z TVP na pewno to wiedzą. Ich jednak los dzieci biednych, ograniczonych do tak zwanej bezpłatnej telewizji, nie obchodzi. Bo i dlaczego miałby? Biedne dzieci są przecież słabym targetem reklam, prawda?

Po raz kolejny okazuje się, że zmiany są i będą przeprowadzane kosztem tych, którzy własnego głosu są pozbawieni. Niby nic nowego, ale boli wcale nie mniej.

Wrocławianin z urodzenia i przekonania. Myślę szybko, nie owijam w bawełnę. Nadal wierzę w dziennikarstwo obywatelskie, dlatego prowadzę portal osiedlowy Wrocław Leśnica Info. Tutaj już nie piszę o polityce, zostawiam to hunwejbinom i sekretarzom. 

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Polityka