krzysztofmroczko krzysztofmroczko
799
BLOG

Janusz gotuje czyli kochajmy się

krzysztofmroczko krzysztofmroczko Polityka Obserwuj notkę 11

 W całej Polsce pojawiły się plakaty informacyjne Ruchu Palikota, które dumnie głoszą następujące hasło: Mamy przepis na Polskę. Widać wyraźnie, że Janusz Palikot pozazdrościł innym celebrytom, pokazującym swój kunszt kulinarny i zapragnął dołączyć do tego szacownego grona. Być może, jako bogaty koneser, ma do zaproponowania coś ciekawego.

Gorzej z tą naszą biedną Polską. Skoro powinniśmy, według przywódcy Ruchu, pozbyć się polskości, po co zatem zajmować się naszym krajem? Być może ze względu na dobrą polską kuchnię? Miejmy nadzieję, że ewentualne potrawy nie okażą się niestrawne dla ogółu społeczeństwa, nieprzyzwyczajonego do wykwintnych dań.

Jak wykwintne to dania, Janusz zaprezentował był niedawno w programie „Kawa czy herbata” naszej drogiej (ach, jakże drogiej!) Jedynki. Przedstawił tam sałatkę, nazwy niestety nie pomnę, ale z całą pewnością można zapytać Janusza albo telewizję. Było nie było obie strony – postać wodza Ruchu i pracownicy telewizji – to postaci publiczne, finansowane przez nas w dużym stopniu. Są nam po prostu winni takie odpowiedzi.

Żarty żartami, ale coś jest na rzeczy. Premier robi zakupy w ramach promocji „Szlachetnej paczki”, traktując to jako kolejną świetną okazję do tego, by ocieplić wizerunek. U Tomasza Lisa pani prezydentowa Kwaśniewska opowiada z łezką w oku o kutii pana Aleksandra. Jakiś pan z SLD cieszy się na Facebooku 6 grudnia, że Mikołaj jest czerwony (ja tam widziałem też biel, co by świadczyło raczej o narodowym i konserwatywnym nastawieniu tego - gdyby ktoś nie wiedział - świętego Kościoła katolickiego, ale nie czepiajmy się takich drobnych faktów), a wszystko to jako komentarz do Mikołaja urządzanego przez wrocławskie SLD dla ubogich. Świąteczny nastrój ogarnął wszystkich, od prawa do lewa, nie wyłączając nawet tych, którzy normalnie dostają drgawek na widok krzyża w szkolnej czy sejmowej izbie.

Wszystko zaś, co opisane powyżej, sprowadza się do jednego małego skrótu, który w dzisiejszej dobie kryzysu i permanentnego braku czasu stanowi dla wielu magiczną recepturę sukcesu. PR jest przecież dużo łatwiej zapamiętać niż PKB, a i zrozumienie jego znaczenia nie przekracza możliwości naszych kochanych przedstawicieli, tak pracowicie odsypiających całe dnie w sejmowych ławach. Relacja z publiką obowiązuje przecież polityków bardziej niż aktorów, którzy po pracy mogą spróbować wtopić się w tłum (choćby i tak grając). Polityk na pewno tak nie postąpi. Czar rzucany przez magiczne szkiełko jest zbyt wielki, by oprzeć się pokusie.

Jednym słowem w efekcie wszędzie widać nadchodzące święta. Zgodnie ze staropolskim zwyczajem, który nakazuje wprost „zastaw się, a postaw się”, politycy obiecają nam wszystko, czego tylko dusza zapragnie. W zamian za jeden mały krzyżyk, postawiony przy ich nazwisku. Podpisywać się krwią nie trzeba na tym dzisiejszym cyrografie. A potem, już po spełnieniu patriotycznego obowiązku, ze spokojnymi sumieniami znowu będziemy mogli błogo świętować, patrząc na naszą elitę, jak gotuje o poranku lub robi zakupy w świetle kamer. Zupełnie jak my, zwykli śmiertelnicy, dojeżdżający do pracy starym tramwajem.

 

 

Wrocławianin z urodzenia i przekonania. Myślę szybko, nie owijam w bawełnę. Nadal wierzę w dziennikarstwo obywatelskie, dlatego prowadzę portal osiedlowy Wrocław Leśnica Info. Tutaj już nie piszę o polityce, zostawiam to hunwejbinom i sekretarzom. 

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (11)

Inne tematy w dziale Polityka