krzysztofmroczko krzysztofmroczko
1162
BLOG

Polskę tanio sprzedam

krzysztofmroczko krzysztofmroczko Polityka Obserwuj notkę 12

Projekt ustawy posłów PO dotyczący rozliczeń czasu pracy jest naprawdę nowoczesny. Postulat, by pracownicy zagranicznych firm pracowali w dni ustawowo wolne od pracy z uwagi na to, że gdzie indziej pracują, jest piękną pieśnią internacjonalistycznego umiłowania pieniądza. Kapitał wszak nie ma ojczyzny, więc i my możemy się wyrzec swojej. By żyło się lepiej, w tym wypadku akcjonariuszom owych firm.

Można popatrzeć na tę kwestię nieco humorystycznie. Skoro bowiem mamy pracować – a mamy, bo przecież większość naszych miejsc pracy nie należy do rodzimych właścicieli – na przykład w polskie Święto Niepodległości, to może na przykład pracownicy brytyjskiego z pochodzenia Tesco nie będą pracowali w ichniejsze bank holiday? Kto chce, niech sprawdzi, co za zwierz. Najczęściej cztery razy w roku, co na pewno nie ucieszy naszych ekspertów w rodzaju pana Mordasiewicza, który uważa, że taki poniedziałek wielkanocny psuje nam PKB straszliwie. Mamy też do dyspozycji inne kraje, jak świat długi i szeroki. Może pracownicy takiej Biedronki również będą mieli kalendarz z ojczyzny swego pana i władcy? Albo pracownicy Orange, którzy za pracujące Boże Ciało będą mogli 14 lipca świętować zburzenie Bastylii? A to przecież dopiero początek.

No dobrze, pożartowaliśmy, ale problem jest poważny. Co gorsza, to jest problem zupełnie nierozwiązywalny za pomocą ustaw i przepisów. To problem polskiej mentalności, która w cudzoziemskim – a ściślej mówiąc: zachodnim – człowieku widzi kogoś, do kogo trzeba się łasić za wszelką cenę. Mnie w szkołach uczono, że podobno kiedyś jakiś Polak powiedział, że rzeczą bezcenną jest honor. Od tego czasu minęło jednak tyle lat, że najstarsi górale jedynie pamiętają znaczenie tego słowa. Szkolna dziatwa i wykształceni z łapanki magistrowie mają często problem z zapisaniem poprawnym tego archaicznego pojęcia. I potem rezultaty widzimy na co dzień w pracy. Kto kiedykolwiek pracował w jakieś zachodniej fabryce ten wie doskonale, o czym piszę. Najgorszymi zwierzchnikami w takich miejscach są kierownicy średniego szczebla, Polki i Polacy, którzy za wszelką cenę chcą się przypodobać zwierzchnikom z centrali. W tym stają się bardziej papiescy od papieża, co niekiedy dziwi samych cudzoziemców. Czasem słychać o co bardziej drastycznych scenkach, jak historia jednego pana z podwrocławskiego LG, który przeszedł się przy taśmach i kazał iść do domu co brzydszym (w jego rozumieniu) paniom, bo przyjeżdżali goście z Korei, ale zazwyczaj panuje cisza. Nic dziwnego, bo przy rosnącym bezrobociu każdy żyje tylko myślą o tym, by pracy nie stracić.

Dużo się też mówi o słabości polityków w ogóle, o braku realnej władzy w ich ręku. To prawda, bo dziś więcej władzy mają korporacyjne molochy. Można się z tym pogodzić, można próbować z nimi walczyć, ale dobrowolne oddawanie własnych prerogatyw i wartości w ręce anonimowego tłumu akcjonariuszy, który z reguły nawet nie wie, gdzie owa Polska leży na mapie, jest kuriozalnym doświadczeniem. Cóż, nie raz w naszej historii przekonaliśmy się, że Polak potrafi. Na przykład dla pieniędzy sprzedać własną matkę. Biologiczną czy tę metaforyczną, to już bez znaczenia.

Wrocławianin z urodzenia i przekonania. Myślę szybko, nie owijam w bawełnę. Nadal wierzę w dziennikarstwo obywatelskie, dlatego prowadzę portal osiedlowy Wrocław Leśnica Info. Tutaj już nie piszę o polityce, zostawiam to hunwejbinom i sekretarzom. 

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (12)

Inne tematy w dziale Polityka