krzysztofmroczko krzysztofmroczko
1084
BLOG

Zauważmy naćpaną hołotę

krzysztofmroczko krzysztofmroczko Polityka Obserwuj notkę 24

Jakiś czas temu dwie lokalne gazety zaczęły prześcigać się w artykułach o dopalaczach w centrum Wrocławia. Rozumiem, że poza centrum nie przeszkadzają tak bardzo panom dziennikarzom, ale to jeszcze nic takiego. Prasa po raz kolejny pokazała swoją siłę i punkt sprzedaży zamknięto. Oczywiście, niczego to nie zmienia. Może jedynie okoliczni mieszkańcy będą spali lepiej. Sprawa najistotniejsza – zapanowanie nad falą nowej narkomanii – w ogóle nie została poruszona. Ot, problemu nie ma.

Niestety, problem jest i to większy, niż ktokolwiek chciałby przyznać. Politycy nie robią nic w tym temacie. Nikt z nich nie ma zielonego pojęcia o tym, czym jest i czym mogłaby być dobrze prowadzona profilaktyka społeczna, nikt nie wie nawet, czym są owe tajemnicze narkotyki. Wszyscy wolą udawać, że wszelkie problemy rozwiązuje policja, która aresztuje młodych z minimalną ilością najsłabszych substancji.

Nie dziwi mnie brak woli rozmów na temat narkotyków wśród polityków. W tym jednym doskonale rozumieją oni społeczeństwo. A ściślej rozumują jak społeczeństwo. Dla większości Polek i Polaków powyżej czterdziestego roku życia (a ta grupa chodzi na wybory najliczniej) narkotyki kojarzą się z piekłem bezdomnych na dworcach. I złem wszelakim. Stąd przyjmowanie słów Leszka Millera o „naćpanej hołocie” z takim entuzjazmem. Lewicowe partie na zachodzie podejmują temat, ta „największa i najfajniejsza partia lewicowa w Polsce” jakoś nie. Skoro lewica nic nie robi, to prawica tym bardziej. W rezultacie nasza publiczna debata o narkotykach nie istnieje w mainstreamie, nie widać też chętnych na jej podjęcie.

Nie wiem, czy legalizacja marihuany do dobry pomysł, ale może warto o tym porozmawiać na poważnie. Dla sprawy podobno próbował coś robić Janusz Palikot, ale znów chodziło mu tylko o zdobycie głosów tych, co zazwyczaj nie głosują. To mu się udało, dostał się do parlamentu. W sprawie zaś regulacji prawnych nic nie drgnęło od tamtej pory. Zamiast wykorzystać swoją pozycję i pieniądze na normalną kampanię w mediach, pan Palikot zrobił dwa happeningi i przykleił swoim posłom pomarańczowe listki. Poza tym nie wydarzyło się nic więcej. Aktywiści na rzecz legalizacji nie pojawili się nigdzie i szybko zrozumieli, że zostali potraktowani instrumentalnie przez polityków. Trudno będzie odzyskać ich zaufanie.

Nie twierdzę, że marihuana nie szkodzi i jest lekiem na całe zło. Wiem jednak, że „kapsle” (kto nie wie, o co chodzi, niech szuka, pogłębiając swą wiedzę o tym, co się dziś bierze) szkodzą nieporównywalnie bardziej. Nie wiem, czy legalizacja to samo dobro, ale wiem, że koszty społeczne dzisiejszego bezwładu są ogromne. Skazujemy młodych na degradację umysłową i fizyczną, nie wiedząc nawet jak im pomóc. Robimy to każdego dnia w którym nie rozmawiamy o tym, jak poważnie rozwiązać problem. Zamykanie handlarzy – tych niby legalnych i tych zupełnie nielegalnych – jakoś sprawy nie rozwiązuje. Pora najwyższa zatem na to, by wreszcie przestać odwracać głowę w drugą stronę. Od zamykania oczu problemy się nie rozwiązują.  

Wrocławianin z urodzenia i przekonania. Myślę szybko, nie owijam w bawełnę. Nadal wierzę w dziennikarstwo obywatelskie, dlatego prowadzę portal osiedlowy Wrocław Leśnica Info. Tutaj już nie piszę o polityce, zostawiam to hunwejbinom i sekretarzom. 

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (24)

Inne tematy w dziale Polityka