krzysztofmroczko krzysztofmroczko
1317
BLOG

Transakcja wiązana czyli Halloween

krzysztofmroczko krzysztofmroczko Polityka Obserwuj notkę 48

Od dwóch dni jakoś tak słyszę i czytam – jak co roku zresztą – biadolenia o tym, jak to złe amerykańskie Halloween nas tutaj depcze i deprawuje nasze dziatki. Najczęściej porównania dotyczą oczywiście wiary katolickiej i tradycji, czyli w przybliżeniu pochodzą z prawicy. Zupełnie nie rozumiem tegoż biadolenia. Otóż polska prawica jest przecież bezgranicznie zakochana w USA. I dlatego czegoś tutaj nie rozumiem. Wszak nie można kochać kogoś tak wielką miłością połowicznie.

Ciągle zdarza mi się słyszeć, jak w to USA jest fajnie, jaka ogromna wolność tam panuje i jakby to było dobrze, gdyby u nas było tak samo. Dowodów przytaczane są dziesiątki, ja się ograniczę do kilku najczęstszych. Po pierwsze zatem każdy – no, niemal każdy, bo czarnoskórzy pewnie nie – może posiadać broń. To wspaniałe jest podobno. Gdyby tak było w Polsce, żyłoby się lepiej, bezpieczniej. Ale prawo do posiadania broni to nie wszystko. Po drugie weźmy taki ruch JOW, ostatnio popularny za sprawą pewnego muzyka. Znowu dostajemy przykłady tego, jak to pięknie działa w kraju za wielką wodą. Urzędnicy i politycy odpowiadają przed obywatelami, którzy mogą im zrobić co chcą. Nie słyszałem jakoś o tym, by można było odwołać kogoś w środku kadencji, ale mogę się mylić, nie jestem aż takim ekspertem od ustaw wyborczych w Ameryce jak Paweł Kukiz. Są jeszcze inne dobroci: niskie podatki, offshoring, wolny rynek i cały szereg spraw, które wywołują żywsze bicie serca u wielu prawicowo nastawionych znajomych.

Zresztą, nie chodzi tu nawet o samą polską prawicę. Tuzy postkomunistycznej lewicy tak samo przebierają nóżkami i dygają jak pensjonarki przed Amerykanami. Wykształceni na tych samych stypendiach Fulbrighta, mają zakodowane w głowie nie tylko dziwne teorie ekonomiczne, ale przede wszystkim bezgraniczną miłość do USA. To jest domena polskiej polityki w ogóle – żebraliśmy o NATO, żebrzemy o tarczę antyrakietową, wspieramy interwencje amerykańskie na świecie. Z pompą i obecnością polityków (pamiętacie Jacka Kuronia?) otwieraliśmy McDonald's w Polsce, wierząc że to jest znak demokracji i dobrobytu. Doprowadzamy nawet do tego, że amerykański ambasador zdecydował, gdzie w Warszawie postawić pomnik Ronalda Reagana. Jeśli to ma być polska racja stanu, to nic dziwnego, że polish jokes są takie popularne. Opowiadają prawdę – kochamy wiernie i za darmo, nie grzesząc inteligencją.

Mam jednak jedną smutną wiadomość – projekt Ameryka jest programem totalnym. Oni uważają, że ich demokracja jest najlepsza i wszyscy powinni mieć ten sam jej model. A jako jeden z jej filarów widzą takie Halloween, w czym zresztą nie ma nic złego, bo to ich tradycja. Sęk w tym, że sprzedają nam własny sposób życia w całości. Dlatego wszyscy ci, którzy pomstują na importowane święto powinni najpierw przemyśleć swój stosunek do Ameryki. Bo zwyczajnie nie da się kupić od nich tylko części rozwiązań. Nie wierzycie? To rozejrzyjcie się dokoła. A potem raz jeszcze.  

Wrocławianin z urodzenia i przekonania. Myślę szybko, nie owijam w bawełnę. Nadal wierzę w dziennikarstwo obywatelskie, dlatego prowadzę portal osiedlowy Wrocław Leśnica Info. Tutaj już nie piszę o polityce, zostawiam to hunwejbinom i sekretarzom. 

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (48)

Inne tematy w dziale Polityka