Od kilku dni nowy szał ogarnął normalnych zazwyczaj ludzi. Prawdopodobne wyjście z więzienia Mariusza Trynkiewicza spowodowało kolejny amok. Sieć pełna komentarzy o zabijaniu pedofilów i morderców sprawia, że czuję się swojsko. W końcu wróg został zlokalizowany.
Przyznam szczerze, że nie wiem, co zrobić z Trynkiewiczem. Nie jestem jednak sam, bo największe autorytety prawnicze i medyczne też nie wiedzą i pewnie nigdy nie dojdą do porozumienia. Budzenie lęku przed kolejnymi atakami pedofila - mordercy nie sprawia jednak, że czujemy się bezpieczniejsi. Zbrodnie popełnione na dzieciach są oczywiście najbardziej przejmujące. Czy jednak potrafimy ochronić dzieci przed wszystkim, co na nie może czyhać? Wszyscy wiemy, że nie.
Przy okazji tej sprawy najbardziej widoczny jest amok żądania kary śmierci. Czołowy publicysta Ziemkiewicz wprost pisze na twitterze, że to dobrze. Wspierają go posłowie z prawa i środka. Na nic przypominanie o jednym z przykazań, wszak zabicie takiego osobnika, bestii w ludzkiej skórze, to nie grzech. wręcz odwrotnie nawet. To nieco przerażające, ale jakoś tam jeszcze zrozumiałe. Najgorsi są księgowi bowiem.
Co mają do tego księgowi? Nie chodzi mi tu o ludzi, co prowadzą rachunki. Tak nazywam tych, którzy powołują się na to, że z naszych podatków utrzymujemy morderców. Wskazują, że byłoby znacznie taniej utrzymać pluton egzekucyjny. Jak wyraził to pan Holocher, "chętniej kupiłbym nabój niż utrzymywał takiego kogoś przez lata". Wydaje się to tak słuszne i racjonalne, że aż budzi grozę. Przecież szybko - patrząc na rosnące oszczędności na koncie - można dostać zawrotu głowy od sukcesów. I uznać, że utrzymywanie kalek czy chorych psychicznie również jest bezsensowne z ekonomicznego punktu widzenia. Potem wyjść jeszcze szerzej i zająć się ludźmi starszymi, którzy też kosztują sporo. Zza biurka w ten sposób można naprawdę podreperować budżet naszego kraju. Wszyscy w ten prosty sposób bylibyśmy piękni, młodzi i mądrzy. A także bogaci.
Zaraz, zaraz, te plany już chyba skądś są znane, prawda? Eskalacja przemocy jeszcze nigdy nie doprowadziła do niczego dobrego. Ale piękne słowa o tym, że historia nas naprawdę uczy, są tylko słowami. My, podobnie jak wszystkie pokolenia przed nami, nie uwierzymy dopóki nie dotkniemy. Nawet, jeśli jest to dotyk śmiertelny. Taka to już nasza ludzka natura, w której są bestie - takie jak Trynkiewicz i takie jak księgowy Eichmann. Każdy równie niebezpieczny, od każdego lepiej trzymać się z dala. Żadna kara śmierci nie sprawi jednak, że tacy ludzie przestaną się pojawiać. Ważne, byśmy pamiętali o tym, ferując wyroki przez szklane ekrany.





Komentarze
Pokaż komentarze (4)