8 obserwujących
106 notek
69k odsłon
  218   1

Też byliśmy uchodźcami ...

Kiedy pojawiła się możliwość opuszczenia nazywanego "nieludzką ziemią" Związku Sowieckiego, gen. Władysław Anders nie zwlekał.

Setki tysięcy jego rodaków, wywiezionych w głąb totalitarnego państwa po 17 września 1939 roku - wraz z napaścią Armii Czerwonej na Kresy Wschodnie - widziało w bieżących wydarzeniach szansę na przetrwanie. Naczelny Wódz gen. Władysław Sikorski właśnie podpisywał porozumienie z ambasadorem Iwanem Majskim, które faktycznie przywracało polsko-sowieckie stosunki dyplomatyczne.

Nastał czas amnestii, otworzyły się więzienia i miejsca odosobnienia, gen. Anders zaczął organizować polską armię na Wschodzie. Polacy, mimo braków w uzbrojeniu i wyposażeniu, ochoczo zakładali mundury; razem z nimi do polskiego dowódcy lgnęli cywile. Niebawem zaczęła się długa, pełna wyrzeczeń i udręk epopeja, wiodąca przez wszystkie kontynenty.

IRAN

Generał podjął decyzję o ewakuacji w końcu marca 1942 roku. Trasa miała wieść przez Krasnowodzk nad Morzem Kaspijskim, gdzie kolej zamienione na statki. Drogą morską podróżowano następnie do Pahlevi w Iranie. Łącznie, w kilku fazach, na irańską ziemię przerzucono 116 tys. Polaków, z czego ok. 40 tys. cywilów. Mniej więcej połowę z nich stanowiły dzieci. Masowy exodus zorganizowali zarówno wojskowi, jak i dyplomaci - pracownik polskich placówek, a także działacze delegatur Ministerstwa Opieki Społecznej i Pracy.

Na terenie Iranu polskich cywilów rozlokowano w obozach dla uchodźców, m.in. w Teheranie, Ahwazie i Meszhedzie. Tworzono liczne placówki opiekuńcze, budowano też specjalne "polskie" osiedla. Szczególnie w Isfahanie, trzecim co do wielkości irańskim mieście, gdzie schronienie znalazły głównie polskie dzieci. Na początku 1943 roku Isfahan zamieszkiwało już ok. 2,6 tys. Polaków. Otoczono ich m.in. opieką lekarską oraz zapewniono dostęp do oświaty i kultury. Nikt nie zakazywał tu kultywowania wiary, obchodzenia świąt, wyrzeczenia się własnej tradycji.

INDIE

Indie stały się "drugą ojczyzną" dla ok. 10 tys. naszych rodaków. W negocjacjach z polskimi władzami na emigracji (rządem londyńskim) uczestniczył aktywnie maharadża Jam sahib Digvijaysinhji, przewodniczący Rady Indyjskich Książąt, który szczególną troską otoczył polskie dzieci. Blisko jego letniej rezydencji, w Balachadi (stan Gudżarat), stworzono sierociniec dla najmłodszych Polaków.

Jam sahib Digvijaysinhji, który pomógł polskim dzieciom. Dziś jest m.in. patronem I Społecznego Liceum Ogólnokształcącego w Warszawie.

Jam sahib Digvijaysinhji, który pomógł polskim dzieciom. Dziś jest m.in. patronem I Społecznego Liceum Ogólnokształcącego w Warszawie. 

Ale polskim uchodźcom pomagano także w innych zakątkach perły Imperium Brytyjskiego. W stolicy - Delhi - funkcjonował Komitet Pomocy Dzieciom Polskim; pomagał też polski konsulat i Delegatura Polskiego Czerwonego Krzyża w Bombaju. Funkcjonowało polskie osiedle w Valivade - osiadło tam ok. 5 tys. osób. Inne skupiska Polaków mieściły się m.in. w Karachi i Malir; nasi rodacy przebywali też w górskim sanatorium w Panchgani. Kierowano tam głównie chorych na gruźlicę.

Główny ciężar utrzymania Polaków ponosił emigracyjny rząd, ale część sierot finansowały władze Indii. Prywatni darczyńcy mogli też wpłacać pieniądze na specjalny Fundusz Pomocy. Maharadża tak związał się ze swymi małoletnimi podopiecznymi, że aby nie dopuścić do ich powojennej repatriacji... adoptował wielu z nich.

MEKSYK

Innym kierunkiem ewakuacji polskich cywilów z ziemi irańskiej był Meksyk. W toku rozmów między gen. Sikorskim z miejscowymi władzami ustalono, że kraj w Ameryce Środkowej, który w międzyczasie przystąpił do koalicji antyhitlerowskiej, przyjmie nawet 28 tys. polskich uchodźców. Warunkiem miało być utrzymywanie uchodźców przez polski rząd na emigracji, a także udzielenie azylu wyłącznie na okres wojny.

Pierwszy transport Polaków ewakuowanych ze Związku Sowieckiego ruszył w maju 1943 roku. Kilkaset osób dopłynęło w końcu na pokładzie amerykańskiego transportowca do Australii i Nowej Zelandii, stamtąd zaś skierowano się w stronę kontynentu amerykańskiego. Po ponad miesięcznej podróży (z przystankami), w końcu Polacy trafili do Meksyku. Przewieziono ich tam koleją spod Los Angeles w Kalifornii, gdzie dobił amerykański okręt.


Działacze amerykańskiej Polonii podnosili co prawda pomysł zatrzymania Polaków w USA, Biały Dom nalegał jednak na przestrzeganie porozumienia z Meksykiem. Mimo to miejscowi rodacy pomagali uchodźcom jak mogli, wiele dobrego zrobiła m.in. Rada Polonii Amerykańskiej.

Gdzie trafiali polscy uchodźcy? Z USA kierowano ich nad granicę meksykańską; stamtąd - przez miejscowość Leon - do osiedla Santa Rosa. Drugi etap ewakuacji Polaków do Meksyku przeprowadzono jesienią 1943 roku. Do końca roku w Santa Rosa przebywało ponad 1,4 tys. rodaków. Planowano kolejne transporty, jednak z różnych powodów ostatecznie do nich nie doszło.

Lubię to! Skomentuj10 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale