Polska polityka niejednokrotnie przyzwyczajała nas do tego, że w momencie, gdy wydawało się, że sięgnęliśmy dna, ktoś puka od spodu.
Dziś szczególnie głośno robi to ... europoseł PiS Dominik Tarczyński.

W odpowiedzi na dwa zabójstwa amerykańskich obywateli, jakich agenci federalni dopuścili się w Minnesocie, gdzie trwa wielka obława na nielegalnych migrantów, europoseł opublikował dwa wpisy na portalu X, treści :
"Dobra robota ICE! FAFO".
ICE to nazwa agencji odpowiedzialnej za zwalczanie nielegalnej migracji w Stanach.
FAFO to z kolei popularny w środowisku MAGA skrót "f*ck around and find out", co można przetłumaczyć dyplomatycznie "podskakuj, to zobaczysz".
Mówiąc wprost: polski europoseł, przedstawiciel największej opozycyjnej partii wyraża sadystyczną radość ze śmierci dwóch amerykańskich obywateli i to w sytuacji, gdy jak pokazują wszelkie dostępne materiały, nie stwarzali oni żadnego zagrożenia dla funkcjonariuszy, a użycie śmiertelnej siły wobec nich w żaden sposób nie było uzasadnione.
Tarczyński nigdy nie należał do polityków PiS znanych ze szczególnej kultury dyskusji, kompetencji, czy zdrowego rozsądku.
Przeciwnie, karierę robił na tyleż krzykliwych, co merytorycznie jałowych zachowaniach, opartych na konfrontacji i agresji albo memicznych gafach.
Pamiętamy go głównie z futra z jenota; sprowadzenia do Polski egzorcysty z Ugandy, przekonującego, że wskrzesza zmarłych czy wyzywania Lecha Wałęsy "na solo...
Tarczyński wypisując podobne rzeczy, reprezentuje Polskę i swoją partię — obu wystawiając najgorsze świadectwo.
Jaki bowiem polityczny komunikat wysyła wpis Tarczyńskiego?
Z jednej strony deklaracje całkowitego podporządkowania się narracji najbardziej radykalnych elementów ruchu MAGA.
Oba zabójstwa dokonane przez agentów federalnych w Minnesocie spotkały się z krytyką nawet wśród części Republikanów, sondaże pokazują, że zdecydowana większość Amerykanów uznaje, że użycie siły nie było uzasadnione.
W poniedziałek wieczorem polskiego czasu Donald Trump i gubernator Minnesoty Tim Walz poinformowali w mediach społecznościowych o "konstruktywnej rozmowie, jaką odbyli". Z informacji wynika, że część agentów ma być wycofanych ze stanu, można odnieść wrażenie, że Biały Dom zobaczył sondaże, przeraził się i uznał, że trzeba deeskalować sytuację.
Rząd zaczyna też zmieniać narrację o drugiej ofierze, nie próbuje już przekonać opinii publicznej, że zginął "terrorysta", atakujący funkcjonariuszy — nie da się tego obronić w świetle dostępnych nagrań.
Tarczyński ze swoim "dobra robota ICE" może więc jeszcze zostać jak Himmilsbach z angielskim.
W jego wypowiedziach problematyczne jest jednak nie tylko zaczadzenie MAGĄ.
Bo skomentowanie skrótem FAFO śmierci osób, których jedyną "winą" było to, że dawały publicznie wyraz swojemu sprzeciwowi wobec polityki migracyjnej Trumpa, można odczytać jako apologię przemocy wobec politycznych przeciwników.
Jako wyraz fascynacji światem, gdzie ci, którzy wygrali wybory, mogą wszystko, a reszta ma siedzieć cicho i "nie podskakiwać". Trudno nie zastanawiać się do kogo tak naprawdę Tarczyński kieruje swoje FAFO — czy tylko do amerykańskich przeciwników Trumpa, czy też do wszystkich Polek i Polaków, którzy gdyby PiS wrócił do władzy, znajdą się w opozycji.
Polityka, w której wyrażamy pozytywne uczucia, bo siły policyjne zastrzeliły kogoś, z kimś się nie zgadzamy, nie mieści się w demokratycznych ramach, wprowadza do demokracji logikę wojny domowej.
Tolerowanie podobnej retoryki, nawet ze strony jednego, znanego z ekscentrycznych zachowań europosła prowadzi do zdziczenia całego politycznego sporu.
Prezes Kaczyński powinien jasno tu postawić granicę i wyciągnąć wobec Tarczyńskiego konsekwencje.
W niedzielę w Jędrzejowie Jarosław Kaczyński powiedział, że Grzegorz Braun "jest poza granicami cywilizacji".
Można się w takim razie zapytać Kaczyńskiego, gdzie wobec tych granic sytuuje się Dominik Tarczyński — wybrany swoją drogą z list jego partii do europarlamentu w okręgu obejmujących między innymi właśnie Jędrzejów.
Czy wyzywanie Lecha Wałęsy od "bydlaka", słowne napaści na Adama Michnika albo celebrowanie śmierci obywateli amerykańskich w Minnesocie są czy nie są częścią tej samej cywilizacji, którą reprezentuje Jarosław Kaczyński?
Gdyby Tarczyński był europosłem Korony i odbierałby PiS głosy, to można by się spodziewać, że PiS z Kaczyńskim włącznie potrafiłby się odciąć od tej odrażającej postaci z całą stanowczością.
Niestety.
Tak długo, jak długo Tarczyński postrzegany jest w PiS jako wyborczy aktyw, jeszcze wiele jego podobnych wybryków przejdzie bez konsekwencji.
https://www.newsweek.pl/polska/polityka/trudno-jest-skrytykowac-dominika-tarczynskiego-w-parlamentarnych-slowach/ckjb5mr?utm_medium=push&utm_source=browser&utm_campaign=push_push_go&utm_site=newsweek&utm_push_id=69787cdd1e651f20ac4184f5#goog_rewarded
Inne tematy w dziale Polityka