19 obserwujących
533 notki
248k odsłon
  18   0

Co się w sercu kryje cz.47

Fragment z Ewangelii (Łk 2, 16-21)

" Pasterze pośpiesznie udali się do Betlejem i znaleźli Maryję, Józefa oraz leżące w żłobie Niemowlę. Gdy Je ujrzeli, opowiedzieli, co im zostało objawione o tym Dziecięciu. A wszyscy, którzy to słyszeli, zdumieli się tym, co im pasterze opowiedzieli.
Lecz Maryja zachowywała wszystkie te sprawy i rozważała je w swoim sercu. A pasterze wrócili, wielbiąc i wysławiając Boga za wszystko, co słyszeli i widzieli, jak im to zostało przedtem powiedziane.
Gdy nadszedł dzień ósmy i należało obrzezać Dziecię, nadano Mu imię Jezus, którym Je nazwał anioł, zanim się poczęło w łonie Matki."


Wszystko ma swój początek, wszystko ma swój punkt wyjścia. Nie pamiętamy swojego początku, bo to są doświadczenia zamknięte we wspomnieniach naszych rodziców. Nie pamiętamy też swojego końca, bo zamknięty jest on przyszłością. Żyjemy tak jakby pomiędzy tajemnicami, które przesłaniają punkt przyjścia na świat i punkt wyjścia, czy może bardziej przejścia na drugi świat. O śmierci mówi się jako o nowym narodzeniu, o narodzeniu się do wieczności. Nie jest jednak ono wolne od bólu, tak samo jak pierwsze przyjście na ten świat.

Dzisiaj też odczuwamy bóle strachu, niepewności wyrwania nas z miejsca, gdzie jest ciepło, bezpiecznie, choć mroczno. W takim świecie człowiek działa trochę na ślepo, trochę rozświetlając swoją drogę Słowem Bożym. Najsilniej działa wtedy słuch. Słuchamy, gdzie najlepiej iść. A głosów jest multum. Jeden mówi: chodź tutaj, inny: chodź tam. Raz wybierze się dobrą drogę, a raz się zabłądzi. Nie mniej idziemy w kierunku jasności, bo im jesteśmy starsi, tym łatwiej rozpoznajemy świat wokół siebie. Aż w końcu staniemy w pełni światłości. W pełnej jasności kim byliśmy i co to wyniknie. Bez względu na to będzie to życie wieczne.


Lubię to! Skomentuj Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale