16 obserwujących
487 notek
209k odsłon
36 odsłon

Co się w sercu kryje cz.16

Wykop Skomentuj4

Fragment z Ewangelii (Łk 8, 4-15)

"Gdy zebrał się wielki tłum i z poszczególnych miast przychodzili do Jezusa, opowiedział im przypowieść: «Siewca wyszedł siać swoje ziarno. A gdy siał, jedno padło na drogę i zostało podeptane, a ptaki podniebne wydziobały je. Inne padło na skałę i gdy wzeszło, uschło, bo nie miało wilgoci. Inne znowu padło między ciernie, a ciernie razem z nim wyrosły i zagłuszyły je. Inne w końcu padło na ziemię żyzną i gdy wzrosło, wydało plon stokrotny».
To mówiąc, wołał: «Kto ma uszy do słuchania, niechaj słucha!»
Pytali Go więc Jego uczniowie, co oznacza ta przypowieść. On rzekł: «Wam dano poznać wprost tajemnice królestwa Bożego, innym zaś w przypowieściach, „aby patrząc, nie widzieli, i słuchając, nie rozumieli”.
Takie jest znaczenie przypowieści: Ziarnem jest słowo Boże. Tymi zaś na drodze są ci, którzy słuchają słowa; potem przychodzi diabeł i zabiera słowo z ich serca, żeby nie uwierzyli i nie byli zbawieni. Na skałę pada u tych, którzy gdy usłyszą, z radością przyjmują słowo, lecz nie mają korzenia: wierzą do czasu, a w chwili pokusy odstępują. To, które padło między ciernie, oznacza tych, którzy słuchają słowa, lecz potem odchodzą, a zagłuszeni przez troski, bogactwa i rozkosze życia, nie wydają owocu.
Wreszcie ziarno w żyznej ziemi oznacza tych, którzy wysłuchawszy słowa sercem szlachetnym i dobrym, zatrzymują je i wydają owoc dzięki wytrwałości»."

Nie raz słyszę Twoje słowa, ale ich nie przyjmuję. Raz w zabieganiu, raz w złości, raz w zamknięciu na to, co od ciebie pochodzi. A jak już przyjmuję, to jest to raz droga, raz skała, raz ciernie, raz gleba. Zapominam o słowach przepraszam, proszę i dziękuję. Bo, gdy mam powiedzieć słowo "przepraszam", to muszę uznać swoją winą. Gdy mam powiedzieć "proszę", to muszę uznać swoją słabość i pewną zależność do drugiej osoby. Gdy mówię dziękuję, to muszę tym samym przyznać, że jestem wdzięczny za to, co otrzymałem.

Gdy mówią "przepraszam", to też muszę się przyznać przed samym sobą do swojej delikatności i wrażliwości, czegoś, co jest znienawidzone przez świat. Bo według niego mam być twardy hardy i brutalny.

Podobnie gdy mówię "proszę", to też muszę przyznać, że daję siebie. W tym słowie jest też słabości i ułomność w oczach świata.

Gdy mówię "dziękuję", to nie tylko muszę z siebie zrzucić kłamstwo swojej odrębności i samowystarczalności.

Wypowiadając te słowa słyszę w sobie prawdę, która cieszy, ale też i martwi, prawdę pragnień. Prawdę, która jest w nich zawarta. To co mnie kręci, podnieca, rozpala, gasi, przytłacza i wygasza. To co się wydarzyło, a co nie , co się spełniło, a co nie. Klęski i porażki, sukcesy i wygrane. Cały konglomerat przeżyć, w których przeczołgałem się przez życie. W sumie byłem też nie raz przeczołgany, ale to nie zmienia faktu, że taki miałem obraz przed oczami. Dzisiaj powoli wstaje z tego zapatrzenia w siebie, z gotowej musli wciskającej w piach. Patrzę bardziej w niebo z podniesionym czołem i coraz większą nadzieją, z nadzieją że cerce zadrga głęboko, by było komu "powierzyć swoje życie".


Wykop Skomentuj4
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale