Połączenia z telefonów komórkowych muszą być zbadane. Nawet jeśli Seremet tak sobie palnął, to teraz dziennikarze (o ile tacy jeszcze są) nie powinni mu odpuścić i drążyć temat.
Nie sądzę, by twórcy TU-154M w wersji rządowej nie przewidzieli konieczności solidnego ekranowania urządzeń pokładowych przed silnym obcym polem elektromagnetycznym. Nie sądzę również, by zagregowana moc nadawcza rzeczonych telefonów stanowiła zagrożenie dla tego typu samolotu. W przeciwnym wypadku takim samolotem nie powinny latać najważniejsze osoby w państwie, dla których bezawaryjna łączność w warunkach bezpiecznego lotu to jeden z podstawowych wymogów.
Ale telefony komórkowe, skoro ten tema został juz wywołany, powinny być zbadane także na inne okoliczności, tj.:
- kiedy zanotowano ostatnie połączenia
- czy rozmówcy po drugiej stronie usłyszeli coś niepokojącego
Jeśli telefony komórkowe były zaś używane na kilkadziesiąt sekund przed katastrofą, to oprócz zbadania ich wpływu na działanie urządzeń pokładowych, z niezwykłą łatwością da się precyzyjnie ustalić choćby czas katastrofy. Nie można też wykluczyć, że któraś z takich rozmów mogła być nagrywana.
A propos godziny, czyżby żadnemu z pasażerów feralnego lotu nie zatrzymały się wskazówki rozbitego zegarka?
http://kataryna.salon24.pl/180881,seremet-nie-wyklucza-zakloconych-urzadzen



Komentarze
Pokaż komentarze (13)