Moje zaufanie do rosyjskich wrzutek smoleńskich jest ograniczone niemal całkowicie. Skoro jednak wielu blogerów komentuje tzw. kopie zapisów czarnych skrzynek, to i ja sobie podywaguję.
Wyobrażam to sobie tak.
Popełniam błąd i po chwili zdaję sobie sprawę, że są to ostatnie chwile mojego życia. Mówię więc "o Boże!" lub coś w tym stylu.
Nie popełniam błędu, ale zdaję sobie sprawę, że ktoś wpuścił mnie w maliny i za chwilę być może stracę życie. Co powiem? Być może właśnie "o k...a!".
Tak to sobie wyobrażam, mając po dzisiejszym dniu zerowe już zaufanie do rosyjskich śledczych oraz do rosyjskich władz.



Komentarze
Pokaż komentarze (30)