Voit Celiński oburza się na negatywne zjawiska salonowe. Poniekąd słusznie. Straszy środkami prawnymi w razie nazwania komuchem, członkiem PZPR bądź sprzedawczykiem.
Jest tylko jedno małe "ale". Mianowicie, czy Voit Celiński stosuje się do własnych sugestii? Otóż, nie. Swego czasu zostałem przezeń zbanowany. Za co? Już służę stosownym przykładem, który opisałem u siebie w blogu, albowiem między nami wywiązała się taka drobna wymiana zdań:
Ja:
"No i co z tego, że kiedyś otarł się Pan o ethos? Później zbratał się Pan z komunistami i to wystarczy. Zachowuje się Pan niczym przestępca na sali sądowej, który prosi o uniewinnienie, bo miał trudne dzieciństwo.
Wszyscy marudzicie, że kiedyś coś robiliście, obaliliście itp. Czy w ten sposób chcecie wykupić sobie monopol na dożywotnie rządzenie Polską?
Wara Panu od mojego kawałka Polski!"
Voit Celiński:
Pana kawałka nie pożądam. Ale nie jestem zwolennikiem takiego myślenia, w kategoriach Polski kawałków. Ten komuś, tamten innemu. To było. W AWS. Ja jestem stronnikiem ograniczania dzielenia Polski na Pan i na moją. Do tego jednak potrzeba rozmowy, nie nienawiści. A.C.
Gdy chciałem odpowiedzieć, że nie kieruje mną doń żadna nienawiść, pojawił się taki komunikat:
Nie możesz komentować na tym blogu.
Tak właśnie wygląda rozmowa z różnymi Voit Celińskimi. Wymagają i pouczają innych, ale sami chcą robić, co im się żywnie podoba.
http://andrzejcelinski.salon24.pl/233061,trolle-klony-i-spamerzy
http://ksymenes.salon24.pl/224124,andrzej-celinski-chce-rozmawiac-czyzby



Komentarze
Pokaż komentarze (16)