Uzyskaliśmy w tym roku dwa znaki. Pierwszy symbol to katastrofa w Smoleńsku, niedaleko historycznego Katynia. Trudno o bardziej bolesny symptom wojny polsko-polskiej, na czele której stoi marszałek Donald Tusk wraz ze swoimi dowódcami.
Drugi symbol miał dzisiaj miejsce w Łodzi. W rocznicę mordu na ks. Jerzym Popiełuszce, który również zginął za poglądy. I wtedy, i dzisiaj władza nawołuje do spokoju. Czynią to również dziennikarze, w tym Igor Janke.
Co uzyskamy w zamian za spokój? Ano, tradycyjnie nic!
Ja nawołuję zatem do nieustającej i rzetelnej dyskusji nad środowiskiem mediów w Polsce. Ba! Nawołuję do wojny z funkcjonariuszami mediów. Tam bowiem pracują inżynierowie dusz, dzięki którym psychole nabierają pewności, że polskie sprawy należy załatwiać tak, jak dzisiaj w Łodzi.
PiS popełnił w tym roku duży błąd, odpuszczając tragedię smoleńską na rzecz spokojnej kampanii prezydenckiej. Jeśli teraz odpuści tę tragedię, to boję się, że trzeciego znaku już nie będzie.



Komentarze
Pokaż komentarze (3)