Ryszard C. miał odwiedzić biuro wicemarszałka we wtorek, 19 października, czyli w dniu zabójstwa, między godz. 8 a 9 rano. Poinformowała o tym dyrektor biura Stefana Niesiołowskiego, która o wizycie zabójcy działacza PiS miała dowiedzieć się od portiera.
Na bazie tej informacji wicemarszałek Stefan Niesiołowski formułuje następujący pogląd:
"Łamie się konstrukcja Jarosława Kaczyńskiego, że to był zamach na PiS".
I dodaje:
"Ja na ogół jestem w biurze od 9.30. Gdybym był tam pół godziny później to te 8 kul być może byłoby dla mnie".
Bez odpowiedzi pozostaje pytanie:
Dlaczego Ryszard C. nie zdecydował się zabić pracowników biura wicemarszałka Stefana Niesiołowskiego i poszedł dalej?
Jakoś nie słyszałem bowiem w bezpośredniej relacji telewizyjnej, aby Ryszard C. wykrzykiwał cokolwiek pod adresem PO lub któregokolwiek z prominentnych działaczy tejże partii. Słyszałem natomiast o nienawiści do PiS i chęci zabójstwa Jarosława Kaczyńskiego. Dlaczego?
Wczoraj w blogu Zbigniewa Girzyńskiego wyraziłem wątpliwość, czy aby na pewno podstawą do udzielenia wicemarszałkowi Niesiołowskiego ochrony BOR jest kwestia związana z radnym PO, którego ojciec rzekomo chciał zastraszyć to ugrupowanie. Po materiale opublikowanym w tvn24.pl podtrzymuję swoje zdanie o zasadności udzielonej ochrony w stosunku do wicemarszałka. Czynię to uważając go za złego polityka i złego człowieka. Robię tak jednak w imię zasad, których Stefanowi Niesiołowskiemu ewidentnie brakuje.
http://www.tvn24.pl/-1,1679560,0,1,niesiolowski-teza-o-zamachu-na-pis-upadla,wiadomosc.html
http://girzynski.salon24.pl/243083,dwa-pytania



Komentarze
Pokaż komentarze (31)