Trudno inaczej skomentować zachowanie sędziego rozpoznającego wniosek policji o umieszczenie w schronisku dla nieletnich dwóch zwyrodnialców, którzy brutalnie pobili człowieka. Ów człowiek stanął w obronie wyzywanej przez nastolatków matki i siostry. Został za to pobity i skopany m.in. po twarzy.
Bulwersująca w tym wszystkim nie jest suwerenna decyzja sądu, lecz jej niecodzienne uzasadnienie. Otóż, sędział powiedział policjantom nie inaczej, tylko tak:
"Niepotrzebnie ich zatrzymywaliście, bo narażało to ich na stres".
Zwyrodnialcy zostali wypuszczeni do domów, mimo że toczą się przeciwko nim inne postępowania o pobicia i rozboje.
Pytanie, które samo ciśnie się na usta jest następujące:
Jaka byłaby decyzja sądu, gdyby zwyzywana była matka i pobity ojciec "wyrozumiałego" sędziego?



Komentarze
Pokaż komentarze (13)