Na Onecie grzmią:
Wielki protest w Rosji, żądają dymisji Putina.
Dalej czytam, że ok. 4 tys. sympatyków opozycji demokratycznej przyszło w sobotę na Plac Bołotny (naprzeciwko Kremla), by żądać dymisji premiera Putina. Uczestnicy manifestacji domagali się także podjęcia rzeczywistej walki z korupcją, amnestii dla więźniów politycznych, zniesienia cenzury w mediach i zmniejszenia obciążeń podatkowych dla przedsiębiorców.
Ostatnie zdanie przeczytałem dwa razy, bo przez chwilę przyszło mi do głowy, że idzie o Polskę.
Nie będę cytował dalej, bo naszła mnie taka oto myśl, że nie tak dawno zaniżona wielokrotnie i podawana ostatecznie liczba 7 tys. manifestantów w Warszawie została uznana za porażkę Jarosława Kaczyńskiego i w ogóle za cieniznę. Okazuje się jednak, że gdy w Moskwie w jednym miejscu pojawi się 4 tys. osób, to protest jest "wielki".
Nie od teraz wiadomo, że jak się w ITI i Agorze postarają, to potrafią!



Komentarze
Pokaż komentarze (3)