61 obserwujących
14 notek
316k odsłon
  618   5

Przedświąteczna przeprowadzka

Odłożył telefon trzęsącą się ręką. Ukrył twarz w dłoniach. Nie był pewny jak powinien zareagować. Nie był nawet pewien czy news który usłyszał był prawdziwy.

Tak, być może to nie była prawda!

W wyszukiwarce Rozuma wpisał trzy słowa i patrzył na rezultaty. Wpisanie trzech popularnych słów dało miliony rezultatów. Musiał wpisać zapytanie i to wprost.

Rozejrzał się niepewnie.

Za szybą jego gabinetu podwładni pracowali tak jak zwykle. Część patrzyła w telefony, inni niemrawo stukali w klawiatury. Większość była odcięta od otoczenia słuchawkami. Nikt z nikim nie rozmawiał.

To upewniło go, by nie wpisywać w wyszukiwarkę dość radykalnego pytania. Nie chciał by Rozuma sprofilowała go jako foliarzystę. Nie potrzebował problemów.

Postanowił, że zrobi sobie kawę i skupi się na pracy.

Był piątek i musiał pożegnać pracowników budując ich morale, tak by w poniedziałek wrócili do pracy.

Miał wykupiony dostęp do serwisu dla managerów i setek, jak nie tysięcy, wzorów pożegnań. Zbliżały się jednak Święta zimy i odpowiedni dobór pożegnania był szczególnie ważny. Jak każdy manager dostawał na myśl o świętach dreszczy. A zwłaszcza tych.

W kącie sali openspejsa migającymi światełkami skrzyło się zimowe drzewko. Było wykonane z materiałów z recyklingu. Każdy obowiązkowy kolor tęczy drzewka był z innego. Czarny zdaje się z opon.

Podobnie jak czarne bombki. Tych było najwięcej. Co prawda w jego biurze pracowało dwo Azjopolako i jeden Azjoazjata, ale żadno Afroafrykanino. Bynajmniej nie dlatego, że nie próbował takiego zatrudnić. Prawdziwe Afroafrykanino w najbardziej pożądanym kolorze, nad Wisłą kosztowało jednak zbyt dużo. I dlatego załoga musiała nadrobić ten ewidentny brak nadreprezentacją czarnych bombek.

Całe zimowe drzewko było dopracowane do najmniejszego szczegółu. Włącznie z zaciśniętą pięścią na szczycie. Pięść miała oczywiście kciuk i 8 palców, tak by każdy mógł być innym oficjalnym kolorze tęczy. Jeśli do tęczy dołączy kiedyś jeszcze jeden kolor wykluczenia, to być może zamiast jednej pięści o 9 palcach, pojawią się na zimowych drzewkach dwie zwyczajne anatomicznie pięści. To mogło rozwiązać pewne problemy, ale nie wszystkie. Czarny uprzywilejowany kciuk w jednej musiałby mieć swój równie ważny odpowiednik w drugiej. Wątpliwe by pozostałe 8 mniejszości przyjęło takie wyróżnienie bez awantur.

Gdy chciał przećwiczyć pożegnanie jedno z pracowników zdjęło słuchawki i zaczęło płakać. Pozostali nerwowo stukali w klawiatury i telefony. Jego komunikator od razu wyświetlił 6, 7, 8 i ostatecznie 15 wiadomości zakończonych znakami zapytania.

A więc i oni już usłyszeli! Zdał sobie sprawę, że nadszedł dzień, którego nie przewidział serwis dla managerów i będzie musiał improwizować. Dzień który zapisze się w historii zarządzania. Nie pomoże mu żaden templejt, żadne szkolenie ani nawet przełożono.

Przypomniał sobie, że ma przełożono!

Pracowniko które płakało zaczęło bić się otwartą ręką w opartą na klawiaturze głowę. Pracowniko siedzące obok w pośpiechu zabrało mo z biurka zszywacz i kubek z ołówkami. Nie zdążyło jednak zabrać kuwet i zrozpaczone pracowniko nie mogąc znaleźć po omacku zszywacza, złapało za jedną z nich. Dokumenty zsunęły się na podłogę, a kuweta z recyklingu pękła już przy trzecim uderzeniu w głowę.

Gdy jego przełożono odbierało, pęknięta kuweta rozcięła pracowniko głowę. Rozsypane blond włosy zakrywające twarz pracowniko na klawiaturze szybko zabarwiły się na czerwono.

Patrząc na to, podobnie jak i siedzące obok krwawiącego pracowniko, zerwał się z krzesła.

Przełożono odebrało jego telefon niewyraźnie mamrocząc słowa powitania. Gdyby nie wiedział, że formułka standardowo zawierała słowo ‘radość’, z tonu przełożono nigdy by się tego nie domyślił.

- Co robić? – wykrzyknął przerażony bez żadnego wstępu.

- Zabierz ich do salki spotkań i refleksji i włącz ekran. Zaraz zacznie się program motywujący – chlipało przełożono – Działaj szybko! - upomniało i rozłączyło się.

Wiedział, że na więcej nie miał co liczyć. Przełożono było jego przełożono dopiero od miesiąca i dzięki życiu w najlepszych czasach miało niewiele więcej doświadczenia od niego.

Podszedł do wejścia na openspejs i przekraczając próg swojego gabinetu nabrał głęboko powietrza. To był moment jego próby. Albo da radę, albo będzie musiał przerwać karierę managera.

W openspejsie zaczęło się już pandemonium. Poza wciąż krwawiąco na klawiaturę pracowniko wszyscy inni stali. Część machała rękami, ktoś płakał, inno automatycznie krzyczało wyuczone hasła o równości machając regulaminowo pięścią. Kilka osób próbowało ze sobą jednocześnie rozmawiać. Tego jeszcze w biurze nie widział!

*

Gdy wszyscy poza krwawiąco pracowniko wcisnęli się do salki spotkań i refleksji zamknął za sobą drzwi. Udało mu się ich zagonić klaszcząc, gwiżdżąc i śpiewając. Krwawiąco zostawił służbom porządkowym, które w przeciwieństwie do nich wszystkich miały jakieś pojęcie co robić z kimś z chwilowym problemem. Zgłosił sprawę na policję i miał nadzieję, że po spotkaniu w openspejsie nie będzie już ani pracowniko, ani zakrwawionej klawiatury. Tego typu problem w centrum miasta powinien zostać rozwiązany w ciągu pół godziny.

Lubię to! Skomentuj21 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura