0 obserwujących
2 notki
321 odsłon
162 odsłony

Przerywanie ciąży to nie problem

Fot. Pixabay
Fot. Pixabay
Wykop Skomentuj

To nie moja sprawa jak długo ktoś jest w ciąży. Nie obchodzi mnie też, w jaki sposób ktoś się "reprodukuje" ("prawa reprodukcyjne"). Jednak jak każdy człowiek jestem zobowiązany szanować prawa każdego człowieka, od początku jego istnienia i stawać w obronie najsłabszych.

Już na początku lat 20. XX wieku, kiedy po odrodzeniu się niepodległej Rzeczypospolitej do prac nad kodyfikacją jednolitego prawa państwowego przystąpiła Komisja Kodyfikacyjna, zaczęły się w Polsce toczyć spory o zakres i sposób ochrony prawnej życia ludzkiego. Część środowisk walczyło wtedy o "prawo do spędzania płodu", teraz raczej nazywają to "prawem do przerywania ciąży".

Kiedy 24 czerwca 1920 roku prof. Edmund Krzymuski referował na posiedzeniu sekcji prawa karnego materialnego Komisji Kodyfikacyjnej problem "spędzania płodu", wyjaśnił, że "spędzanie płodu sensu stricto" z definicji polega "na sprowadzeniu przedwczesnego porodu bez względu na to czyby wskutek tego dziecko miało przyjść na świat żywe lub nieżywe". Podkreślił, że czyn ten w każdym przypadku jest zagrożeniem dla życia i zdrowia dziecka poczętego (choć zwrócę uwagę - zdarza się też, że i dla matki), więc proponował, aby w prawodawstwie II Rzeczypospolitej traktować to, w zależności od efektów działań, albo jako zabójstwo, albo jako usiłowanie zabójstwa.

Jest mi totalnie obojętne czy kobieta jest w ciąży 3 dni, 9 miesięcy czy 5 lat. Ważne jest dla mnie, żeby w wyniku ciąży ani matka, ani rozwijające się w niej dziecko nie ponieśli śmierci. Nie jest problemem "spędzanie płodu"/"przerywanie ciąży", ale jeśli w wyniku takiego działania (lub jakiegokolwiek innego - np. silnego kopniaka w brzuch) ponosi śmierć matka lub jej jeszcze nie narodzone dziecko.

Jest mi też totalnie obojętne w jaki sposób, jak często i o jakich porach ktoś się "reprodukuje". Jego życie, jego przyjemności i bolączki, jego sprawa. Nie jest problemem realizacja "praw reprodukcyjnych". Natomiast nie ma takiego prawa, które by umożliwiało stawianie wyżej własnej wygody czy własnej wolności niż życie lub zdrowie innego człowieka.

Wiele się nasłuchałem o tym jak to ja i mi podobni walczymy "przeciwko prawom kobiet do przerywania ciąży" czy "przeciw prawom reprodukcyjnym", albo że "wasza ustawa łamie nasze prawa". Kulą w płot. Nigdy się tym nie zajmowałem. Nie mam na to po prostu czasu, bo zajmuje mi go walka o uszanowanie przez każdego z nas praw każdego człowieka. Wszystkich praw, bo śmierć odbiera możliwość skorzystania nie tylko z jednego prawa, ale z każdego, nawet z "praw reprodukcyjnych"...

Wykop Skomentuj
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka