Kuba Pacan Kuba Pacan
48
BLOG

Lęki, obawy, strachy

Kuba Pacan Kuba Pacan Polityka Obserwuj notkę 2

W związku z obecną powodzią, a wcześniej przy okazji smoleńskiej tragedii i kryzysu gospodarczego, Donald Tusk po raz kolejny pokazał, że gubi się w sytuacjach trudnych. Musi minąć spory kawałek czasu, nim zbierze się w sobie i podejmie decyzję a i tak wiele istotnych spraw umyka mu mimochodem.

Sądzę, że jedną z ważniejszych przyczyn tego zachowania jest sama osobowość polityczna Tuska, którą przez lata świadomie kształtował. Otóż przez całe lata przygotowywał się on do prezydentury. Marzył więc o tym, że będzie odznaczał, reprezentował, mianował, nominował, przecinał wstęgi i godził, kiedy trzeba ten sejmowy cyrk z bezpiecznego dystansu prezydenckiego stolca, jak taka – wedle Konstytucji – angielska królowa. Przyzwyczaił się już do tego, że będzie panował a nie rządził, brylował na salonach bez rządowej harówki i zbędnego brudzenia się doraźnymi gierkami politycznymi. Z kolei powagi i blasku jego wizerunkowi miał dawać już sam tytuł najważniejszej osoby w państwie,
 

Lecz ku jego głębokiemu zdumieniu wybory prezydenckie wygrał śp. Lech Kaczyński. Tusk z powodu przegranej doznał autentycznego wstrząsu, z którego długo nie mógł wyjść. Mimo wewnętrznego bólu jakoś to strawił i z sytuacją się pogodził, jednak co najważniejsze, najpierw jako przywódca opozycji a potem premier z maski prezydenckiej nie zrezygnował. Tak, w kluczowym momencie, gdy stawał się premierem Donald Tusk nie przestawił się mentalnie z prezydenta na premiera. Tak, jak się zaprogramował na dostojną głowę państwa, tak w niej pozostał i chciał (myślał, że to możliwe) pełnić funkcję premiera z pozycji prezydenckiej.
 

A funkcja premiera to zupełnie inna bajka. O ile prezydent reprezentuje i od bieżących kłótni może się nieco zdystansować, gdyż stoi w bezpiecznej odległości – o tyle premier stoi w samym centrum wydarzeń i politycznej walki. Tutaj nie ma zmiłuj się, premier jak trzeba podwija białe rękawy, skacze po pas w błoto i uwalany po łokcie gorączkowo pracuje nad rozwiązywaniem palących problemów państwa. Czy Donald Tusk ma charakter i wolę, by w ten sposób reagować na problemy i zagrożenia w państwie? Czy jest takim facetem do zadań specjalnych, który jak potrzeba to zwyczajnie „daje ciała” ? Chyba nie do końca.
 

Toteż ze strachu przed ogromną odpowiedzialnością, przed problemami nad którymi nie potrafi zapanować oraz z lęku o swój wizerunek (przypomnijmy stateczny, łagodny mąż stanu), Premier ucieka się do różnorakich metod by tylko nie podejmować ważnych, niepopularnych decyzji. Na początku była więc polityka miłości, przytakiwanie i bierność w szaleńczym przeświadczeniu, że przez cztery lata uda mu się nie rządzić 38 milionowym krajem o strategicznym położeniu, i w ten sposób zdoła się doczołgać do wyborów prezydenckich. Taktykę tą stosował niemiłosiernie długo. Tak długo, iż nawet tygodnik, który w czasie kampanii wzywał go „Tusku musisz” potem upominał „Rządzie rządź!”. Przekonawszy się, że nie da się nie rządzić przez cztery lata, zaczął się okres podejmowania decyzji zgodnie z sondażami. Taktyka ta zgodna jest z wizją prezydenckiego wizerunku, który siedzi w głowie Tuska - dobry, lubiany mąż stanu, który nie zrobi „nic przeciw społeczeństwu”. Niestety jak się okazało ta płyta też szybko się zgrała, a zalecane przez Premiera badania poparcia, przed każdą niemal ustawą zaczęły już być przedmiotem powszechnej kpiny. Nastał więc czas tematów zastępczych. I tutaj zatroskany swoim krajem mąż opatrznościowy zaczął inspirować rozmowy nad zmianą Konstytucji, metodą in vitro itp. Potem przyszła afera hazardowa, fatalna w skutkach, ale paradoksalnie pozwalająca na jakiś czas przesunąć ważne dla kraju decyzje w bliżej nieokreśloną przyszłość. Taka niechciana, ale jednak zasłona dymna przed rządzeniem.
 

Tak. Premier Tusk daje się zaskakiwać, kiedy przychodzi rzeczywisty problem i trzeba szybko podjąć brzemienną w skutki decyzję staje się bezradny. Do lekcji z podejmowania trudnych i niepopularnych decyzji zbyt pilnie się nie przyłożył. Pewnie dlatego, że w zakresie prezydenckiej władzy takich decyzji jest niewiele.
 

W czasie smoleńskiej katastrofy całe śledztwo powierzył Rosjanom i wszędzie wokół mówił, że takie są procedury a poza tym współpraca ze stroną rosyjską przebiega doskonale. Na Boga ! Który rząd jakiegokolwiek kraju zostawia sprawę śmierci swojego prezydenta i najważniejszych osób w państwie obcemu krajowi ! Politycy zachodnich państw chwytali się za głowę i prywatnie z dezaprobatą przyznawali, że nigdy by nie zostawili obcemu krajowi śledztwa w tak arcyważnej sprawie. Przecież Polska z Rosją mogły zawrzeć dowolną umowę międzynarodową - jeśli oczywiście Rosja by się zgodziła i to by był prawdziwy test naszej przyjaźni - i teren katastrofy byłby wyłączony do dyspozycji Polski na okres kilku miesięcy. A tak? Doszło tam do skandalicznych błędów i zaniedbań. Również w sprawie powodzi Premier do tej pory nie potrafił opracować i powołać spec ustawy znacznie ułatwiającej i przyspieszającej walkę z powodzią i jej skutkami. W analogicznej sytuacji z 1997 roku taka ustawa już działała. I jedyna osoba, która go w tej sytuacji ratuje jeszcze przed kompromitacją jest wzór urzędnika państwowego pełniący obecnie funkcję ministra MSWiA Jerzy Miller.
 

Rząd, a ściślej resort zdrowia tego rządu nie zrobił nic, by ostrzec ludność terenów zalanych przed groźbą wybuchy epidemii. Nie dał ludziom żadnej instrukcji jak mają postępować by bezpiecznie odkazić miejsca przez które przeszła powódź. Tak jak skandalicznie zaniedbana została sprawa szczepionek przeciw świńskiej grypie. To chyba wtedy najdobitniej Donald Tusk pokazał, że nie umie zapanować nad nagłą, trudną sytuacją. Premier nie panuje nie tylko nad resortem zdrowia. Nie zrozumiałe jest też jego stanowisko wobec MON. Kolejni zdolni generałowie odchodzą, zewsząd płyną niepokojące informacje o totalnym bałaganie w resorcie ministra Klicha - a Premier udaje, że problemu w ogóle nie ma. Tak jakby sprawy obronności kraju zupełnie odpuścił, a pacyfistę Klicha zostawił na pastwę wojskowego betonu.
 

Także wtedy, gdy cała Europa ostro walczyła z kryzysem, Premier znów nie odważył się podjąć trudnych decyzji, tylko po cichu zaczął na potęgę zadłużać przyszłe pokolenia Polaków. Bo wizerunek by ucierpiał, bo polityka miłości by się załamała, bo sondaże by zjechały ostro w dół. Tak, własny wizerunek - ten prezydencki, dostojny - to jego idee fix. Świadczy o tym pierwsza obsada doradców, spośród siedmiu najważniejszych, aż czterech było od wizerunku.
 

Dlatego nie wiem czy dobrze by się nie stało, gdyby Donald Tusk w 2005 roku został Prezydentem. Siedziałby sobie na Krakowskim Przedmieściu syty i spełniony. Problemy by go nie przerastały, a nawet gdyby trafiały się trudne, to nie w tej ilości co spadają na premiera. I Prezydent Tusk mający spokojne wnętrze, może faktycznie działałby jako rozjemca i ojciec opatrznościowy polskiej polityki. Więcej, gdyby Kaczyńscy przyjęli odpowiednią strategię współpracy z prezydentem Tuskiem, tzn. trochę złagodzili swoje polityczne cele w treści, natomiast w formie przykroili je do języka PO - to mogli by ugrać większość ze swoich zamierzeń.
 

Stało się jednak inaczej. Donald Tusk, wbrew swoim politycznym intencjom został Premierem. Dostał od wyborców nie ten prezent, o którym marzył. Na efekty nie trzeba było długo czekać. I chyba intuicja zawsze dobrze nim kierowała, spychając go w stronę prezydentury. Niestety przyszło mu pełnić funkcję nie po linii jego politycznej natury. Za co przychodzi już płacić nie tylko jemu ale i wszystkim Polakom. A gdzie w tym wszystkim prawdziwa odpowiedzialność za państwo?
 

Nachodzi mnie jeszcze jedna myśl. Prawdziwi mężowie stanu, którzy zapisali się w polityce wielkimi zgłoskami, należą do panteonu wielkich właśnie dlatego, że bardzo często działali wbrew aktualnym nastrojom społecznym i podejmowali decyzje, które w sondażach skazywały ich na klęskę. Po latach okazywało się jednak, że to dzięki ich wizji i determinacji kraj nabrał znaczenia i wszedł na drogę rozwoju. Wśród nich byli Winston Churchill, Margaret Thatcher, Charles de Gaulle czy Konrad Adenauer.

Kuba Pacan
O mnie Kuba Pacan

Od centrum w prawo :)

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Polityka