Niezawisły sąd III RP nie potrafi, tudzież nie chce osądzić komunistycznych zbrodniarzy Jaruzelskich, Kiszczaków etc. Innych ułaskawia - Kociołek. Naczelne organy państwa polskiego szumnie świętują pierwsze wolne (sic) wybory roku '89. Gdzie zamiast ukręcić komunie łeb, dano jej szanse na dalszą spokojną egzystencje, która trwa po dziś dzień. Nie rozliczono ani Tajnych Współpracowników, ani członków Służby Bezpieczeństwa, wszystko przecięto grubą kreską. Lustracje zabito - w znacznym stopniu rękoma ludzi prawicy. Cała komunistyczna agentura żyje dziś z państwowych wysokich emerytur, gardząc żołnierzami z AK czy NSZ, którym często nie wystarcza do pierwszego.
Tak oto Polska z przytupem powitała demokrację. Zapominając o krzywdach z czasów komuny, zapomniano również o tych którzy tych krzywd doznali.
Przez wiele lat już po upadku bloku radzieckiego, nasza świadomość stała się zakładnikiem przekazu mainstreamowych mediów. W których starano się prostować historię wedle własnych potrzeb i korzyści. Szczęśliwym zbiegiem okoliczności pewną swobodę w wyrażaniu własnego zdania przyniósł internet. Pewne treści zaczęły się tam pojawiać i zataczać coraz szersze kręgi, wbrew hasłom głoszonym w wiodących mediach. Tak krok po kroku złamano tabu jakim byli jeszcze do niedawna "Żołnierze Wyklęci". Podjęto temat upamiętnienia ofiar "Zbrodni Wołyńskiej".
Wczoraj rozpoczęto kolejny rozdział tej walki. Walki o prawdę i szacunek. O prawdę, która mimo lat kłamliwej propagandy musi ujrzeć światło dzienne. O szacunek jakiego powinno się wymagać dla tych, którzy o tę prawdę sami się już upomnieć nie mogą. Ofiary tortur z kazamatów bezpieki. Tych których pomordowano w lasach.
Mówię oczywiście o kazusie prof. Zygmunta Baumana, tudzież towarzysza Zygmunta "Semjona" Baumana. Dla tych, którzy nadal grzeją się w blasku mainstreamowych mediów - wybitnego profesora, socjologa, piewce lewicowych idei. Dla pozostałych, tych zepchniętych na margines debaty publicznej - zbrodniarza, radzieckiego pachołka, donosiciela i komunistycznego demagoga.
W dniu wczorajszym jego mit został w twardy i bolesny sposób skonfrontowany z rzeczywistością. Miały być kwiaty, brawa i wykład. Były gwizdy i głośne wypominanie przeszłości. Przeszłości z którą nigdy profesor nie raczył się rozliczyć. Za którą nigdy nie przeprosił i nie poprosił o przebaczenie. Tej historii z której wydaje się być dumny.
Wojująca postępowa lewica i salon postkomunistyczny gloryfikuje takie osoby jako wybitnych naukowców, inteligentów, których dorobek naukowy i światłe (lewicowe) idee pozwalają nie pamiętać krwawej przeszłości. Zdrowy organizm państwa polskiego wymaga rozliczenia przeszłości, aby stworzyć grunt do budowania przyszłości.
Dziś tak naprawdę kluczowe pytanie brzmi, kim jest Zygmunt "Semjon" Bauman? Z dokumentów IPN wynika jasno, że w latach 1945 - 1953 towarzysz Bauman był oficerem Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Jednostki wojskowej, która stanowiła zbrojne ramie partii, polski odpowiednik sowieckiej NKWD. Organizacji do której głównych zadań należało eliminowanie żołnierzy polskie partyzantki antykomunistycznej. Tych samych "Żołnierzy Wyklętych", którym dziś z takim trudem przywrócono cześć i zasłużone miejsce na kartach historii. Za walkę z tymi prawdziwymi polskimi bohaterami "Semjon" otrzymał Krzyż Walecznych.
Tu mała dygresja. Jak to jest możliwe, że z jednej strony władze Wrocławia na czele z prezydentem miasta, uczestniczą w składaniu wieńców i oddawaniu czci "Żołnierzom Wyklętym", a z drugiej strony z otwartymi ramionami, Ci sami ludzie, w roli autorytetu witają jednego z tych, którzy tych bohaterów zwalczali?
Wróćmy do naszego "bohatera". Jako żołnierz KBW "Sejmon" doszedł do stopnia majora zostając jednocześnie szefem Oddziału II Zarządu Politycznego KBW. Jego wkład w działalności korpusu bezpieczeństwa była tym większa, że odpowiadał on za ideologiczne uzasadnienie mordów dokonywanych na żołnierzach NSZ czy WiN. W imię walki z wrogami ludu, dokonywał politycznej indoktrynacji żołnierzy poborowych aby stali się sprawnym narzędziem terroru.
W latach 1945 - 1948 Bauman był jednocześnie agentem Informacji Wojskowej o pseudonimie "Sejmon". Jego przydatność jako informatora jest trudna do jednoznacznej oceny. Wiele dokumentów z jego teczki zostało wyczyszczonych. Z tych które się zachowały wyłania się sprzeczny obraz. W jednej z nich czytamy, że "cennych materiałów nie dał", w innej zaś "materiały jego są cenne".
Jaką postawę wobec swojej działalności w KBW i IW prezentuje sam zainteresowany?
"Były to wojska (KBW) przeznaczone do walki z terroryzmem wewnątrz kraju - coś w rodzaju modnych obecnie antyterrorystów."
"No cóż - to był kontrwywiad (IW). Każdy porządny obywatel powinien uczestniczyć w kontrwywiadzie."
Tak argumentuje swoje młode lata autorytet postępowej lewicy, uznany socjolog. Żadnej refleksji, żadnej niepewności. Wszystko ubrane w pięknie dziś brzmiące frazesy - antyterroryści, kontrwywiad. W tym wszystkim profesorowi celowo umyka fakt, że wrogiem komuny której wiernopoddańczo służył byli prawdziwi polscy patrioci, prawdziwe autorytety dla dzisiejszej młodzieży.
Wczoraj poruszył się kolejny z kamieni, które mogą stworzyć lawinę, która oczyści Polskę.
Cały biuletyn IPN poświęcony Zygmuntowi Baumanowi TUTAJ.


Komentarze
Pokaż komentarze (8)