46 obserwujących
1193 notki
655k odsłon
425 odsłon

Unia się kurczy

Wykop Skomentuj5

„My marzyliśmy o Unii zakładanej przez Schumana, Adenauera i innych. A dzisiaj mamy Verhofstadta, Junckera czy Timmermansa. Mamy jakichś lewaków, którzy opowiadają nam jak mamy żyć w wielu aspektach życia. […] To jest nie do zaakceptowania”, mówi były szef MSZ i kandydat PiS do Parlamentu Europejskiego.

Łukasz Pawłowski: Emmanuel Macron chciałby „europejskiego odrodzenia”. A pan?

Witold Waszczykowski: Powrotu do korzeni i normalności. Do wspólnego rynku i swobodnego przepływu towarów, ludzi, usług i kapitałów. Zerwania z protekcjonizmem, który lansuje właśnie prezydent Macron. Czyli najpierw powrót do europejskiej wspólnoty gospodarczej, a potem ewentualnie przemyślenia o wspólnocie politycznej.

A czy na przykład dopłaty dla rolników, za które odpowiada między innymi Francja lub subwencje dla biednych regionów, to nienormalność czy normalność?

Dopłaty dla rolników i subwencje są normalnością, bo to są nie żadne nagrody, tylko rekompensaty za otwarcie rynku.

To przecież forma protekcjonizmu.

Nie, żaden protekcjonizm, ale normalny ekonomiczny mechanizm wyrównywania szans na rynku, które funkcjonuje nie tylko wobec Polski czy przyjętych po 2004 roku państw. Wcześniej przecież funkcjonował również wobec państw zachodnich.

Wróćmy też do funkcjonującej w obie strony zasady solidarności w Europie. Solidarność nie jest tylko nasza z nimi, ale również ich z nami. Jeśli mówimy o solidarności w kwestiach, na przykład, dotyczących emigrantów, to bądźmy uczciwi i róbmy bilans emigracyjny wokół całej Europy. Nie tylko emigracja z Afryki Północnej czy Bliskiego Wschodu, ale potężna emigracja, która dociera do nas z Ukrainy czy państw Kaukazu.

Jeśli bierzemy pod uwagę kwestie klimatyczne, no to bierzmy pod uwagę solidarnie, że to my ponieśliśmy ciężkie koszty. rezygnując na początku lat 90. ze starego przemysłu, który kopcił i dymił. I pamiętajmy, że szóstym trucicielem na świecie – po Rosji, Chinach, Indiach, Stanach Zjednoczonych i Brazylii – są Niemcy, które jednocześnie każą się wszystkim dostosowywać do nowoczesnych trendów. Odejdźmy od podwójnych standardów, od tej hipokryzji.

Wydaje mi się, że mieszamy tutaj wiele wątków. Ale pomówmy o solidarności. Czy fundusze spójności i miliardy euro, które Polska dostaje z Unii Europejskiej, to nie jest wyraz solidarności?

Czy pan nie zrozumiał tego, co powiedziałem? Nie dostajemy tego. To nie jest nagroda, a rekompensata za otwarcie rynku. To jest powszechny mechanizm i dotyczy wszystkich państw, które nie sięgają pewnej średniej.

Po drugie, jakie pieniądze dostajemy, na co? Na infrastrukturę? Kto tę infrastrukturę buduje? Jeździ pan po autostradach, widział pan nazwy firm, które je budują? To są zachodnie firmy. Czyli te pieniądze, które przychodzą, wracają z powrotem na Zachód.

Po trzecie, żeby dostać grant na projekt europejski, co trzeba zrobić?

Złożyć wniosek?

No tak, ale trzeba mieć wkład własny. A skąd jest wkład własny? Z banków, jest to pożyczka, za którą trzeba zapłacić. Do tej pory większość banków była w rękach zachodnich. Czyli też zarabiały na naszym wkładzie, rzekomo wkładzie własnym, który uiszczaliśmy.

Po czwarte, mówi pan, „złożyć wniosek”. A kto te granty przygotowuje? Urzędnicy. Czyli Polska, żeby obsługiwać fundusze spójności, musi zatrudniać sto kilkadziesiąt tysięcy urzędników w całym kraju. A gdyby tych urzędników zatrudnić, żeby na przykład promowali polski biznes? To byłaby różnica czy nie?

Przestańmy zachłystywać się jakąś ideologią, jakąś egzaltacją, że Unia, że z funduszy i tak dalej. Zacznijmy na to patrzeć ekonomicznie, liczyć, co się opłaca, co brać, czego nie brać, gdzie inwestować. Jeszcze raz podkreślę, to nie jest żadna nagroda. To jest rekompensata za to, że słabsza gospodarka wiele, wiele lat temu otworzyła się na gospodarki silniejsze, które na tej gospodarce zarabiają.

Chce pan powiedzieć, że obecność w Unii jest dla nas niekorzystna ekonomicznie?

To wymaga policzenia.

Czyli nie jest to jasne?

Za chwilę będziemy obchodzić piętnastolecie obecności Polski w Unii i czekam na ten bilans.

Pana zdaniem jest on niejednoznaczny?

Ja bym chciał to wiedzieć. Dlatego że przecież my też wkładamy potężną składkę. To, co zbudowaliśmy, zbudowaliśmy własnym wysiłkiem, własnymi inwestycjami. A drobnym do tego dodatkiem są dopłaty unijne, które są kosztowne.

To po co my w ogóle, pana zdaniem, jesteśmy w Unii?

Są trzy płaszczyzny, na których można rozpatrywać korzyści bycia w Unii Europejskiej. Przede wszystkim – polityczna. Unia i NATO dają nam tę polityczną korzyść, że wróciliśmy na Zachód, do cywilizacji łacińskiej, od której Mieszko przyjął chrzest tysiąc lat temu. A zatem korzyści polityczne? Plus. Ekonomiczne? Jestem przekonany, że największe korzyści ekonomiczne wynikają z faktu uczestnictwa we wspólnym rynku europejskim. Poczekam jednak na ostateczny bilans, który uwzględni unijne fundusze, naszą składkę, obsługę funduszy i naszych wkładów oraz zyski i transfery z naszego rynku dokonane przez zachodnie banki i korporacje.

Wykop Skomentuj5
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka