Tomasz Kępas Tomasz Kępas
110
BLOG

O gwarancjach, władzy i chrześcijaństwie.

Tomasz Kępas Tomasz Kępas Polityka Obserwuj notkę 0

Temat nieco zawiły i bardziej przypominający bombę, tym nie mniej skoro żyjemy w kraju z deklaratywnym wyznaniem 98% katolickim to jak to jest z tą całą władzą, to czemu jest tak źle skoro jest tak dobrze ?

Na początek więc krótko o etyce władzy i wierze. Niektórzy mówią, że tak jak w polityce władza nie ma etyki. To sięgamy do Ewangelii św. Mateusza gdzie czytamy "lecz kto by między wami chciał stać się wielkim, niech będzie waszym sługą. A kto by chciał być pierwszym między wami, niech będzie niewolnikiem waszym, na wzór Syna Człowieczego, który nie przyszedł aby mu służono, lecz aby służyć i dać swoje życie na okup za wielu.".

Mamy więc tekst o władzy bo władza wiże się z jakimś uprzywilejowaniem, byciem pierwszym.
Wynika z niego, że ten pan prezydent, premier, dyrektor, prezes, kierownik, majster ma być jak niewolnik, ma być tym, który służy, a nie tym któremu służą. Ma przychodzi do pracy, podejmować swoje zajęcie aby służyć innym i to jest jego etyka pracy.

Teraz kolejna kwesita wiary. Co to jest ta wiara tak reklamowana ? Z listu do Hebrajczyków wiemy, że "wiara jest poręką tych dórbr, których się spodziewamy, dowodem tych rzeczywistości, których nie widzimy". Synonimem słowa poręka, jest słowo gwarancja. To już mówi nam nieco więcej, że wiara jest gwarancją czegoś. Coś nam gwarantuje. A co ? Coś czego się spodziewamy. Co to może być ? Dla chrześcijanina choćby zbawienie ze wszystkimi jego konsekwencjami. Możemy sobie więc wyobrazić taką strzałkę będącą osią czasu. Na początku punk A na końcu Z. Punkt A to nasz obecny stan, a punkt Z-et to ten oczekiwany np. zbawienie. Oczekujemy tego czyli stanowi to nasz cel, to do czego dążymy jednocześnie oczekujemy, że zostanie zrealizowane. Mamy zatem A, mamy Z i mamy gwarancję czyli wiarę, że pomiędzy punktem A oraz Z zajdą takie zmiany w rzeczywistości, o których nie musimy nic wiedzieć, choć możemy, że z punktu A powędrujemy do punktu Z. Mamy gwarancję to znaczy, że na pewno tak się stanie. A co jeśli wiary nie mamy ? Nie mamy zatem owej gwarancji i logicznie wychodzi, że nie jest pewne iż powędrujemy z punktu A do punktu Z. Na tym polega gwarancja, że ona zapewnia, że tak się stanie, że osiągniemy jakiś punkt czy stan Z.

Biblia, święta księga deklarowanych 98% katolików w naszym kraju wielokrotnie opisuje jakie ta gwarancja ma właściwości bo między innymi ma być sercem przyjęta. Można to odczytać jako, że ma być wzięta sobie do seraca, na poważnie. To teraz warto spojżeć co nam mówi kodeks etyczny władzy ? Władza ma służyć i to ma być przyjęte sercem na poważnie. W takim razie jaka powinna być gwarancja naszego prezydenta, premiara, ministra, majstra, kierownika etc,. taka aby z jego postawy wynikała chęć służenia. Wtedy jest ta gwarancja, że osiągnie się cel czyli oczekiwany punkt Z ze wszystkimi jego dobrodziejstwami. To teraz pytanie do zwierzchoności, czy postępujesz tak aby służyć czy tak aby tobie służono i co ci gwarantuje wówczas twoja postawa ?

Kolejna kwestia to oczywiście weryfikacja czyli wiara to "dowód tych rzeczywistości, których nie widzimy". Otórz, jeśli mamy tę gwarancję, że z punktu A do punktu Z dojdziemy, to widzimy czy też dostrzegamy albo nawet rozumiemy jak zimienia się rzeczywistość tak aby stać się dla nas drogą do osiągnięcia celu. Nie zawsze zaś te zmiany są uchwytne w postaci związku przyczynowego bezpośrednio dostrzegalnego. Oczywiście, jeśli ktoś takiej gwarancji nie ma, nie ma tego przekonania, że na pewno tak się stanie, że tak się zmieni wszysto, iż osiągnie zakładany cel, punkt Z, to każda zmiana rzeczywistości będzie dla niego jedynie przypadkiem wynikłym ze splotu prawdopodobieństwa. Jeśli nie ma żadnego punktu odniesienia, do którego mógłby zmianę przyrównać, nic nie łączy ze sobą punktu A z Z prócz przypadku.Nie ma tego dowodu. Nie ma się więc co dziwić niekiedy politykom mówiącym, że oni nic nie widzą. Prawdopodobnie mówią prawdę, rzeczywsiście nic nie widzą, bo choćby się zmieniała rzeczywistość, to czego ta zmiana ma dowodzić,  jeśli nie mogą jej przyrównać właśnie z tym co to potwierdza lub zaprzecza ?

Można więc powiedzieć, że wiara to nie tylko gwarancja tego, że wszystko się tak pozmienia aby osiągnąć cel, ale jeszcze będziesz to widzieć, że się tak zmienia. W tym sensie reflakcja na nasz temat 98% podobno katolików w tym kraju tak wygląda włącznie z tymi dla których powołaniem miała być służba innym. Gwarancja sercem przyjęta, nie na niby, nie dla żartu, nie dlatego aby inni nam służyli, ale aby służyć innym. W tym sensie jestem ciebie ciekaw jak siebie widzisz polityku katoliku, 98% katoliku ?

 

 

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka