Prawo oraz aparat urzędniczy egzekwujący prawo, stanowią dwa kluczowe elementy bizantyńskiego systemu sterowania. Nazwa wywodzi się oczywiście od cywilizacji bizantyńskiej. W cywilizacji tej, a cywilizację można postrzegać jako system sterowania społecznego, najwyższy autorytet przysługuje właśnie normom prawnym i tym, którzy owe normy wcielają w życie. System taki ma pewne zalety jednak jedną z jego głównych wad stanowi bezwładność instytucjonalna, która z czasem, w miarę przerostu praw i instytucji prowadzi do jego upadku. W tym sensie spór o rolę Trybunału Konstytucyjnego względem orzekania w swojej sprawie, oczywisty brak obiektywizmu sędziów, którzy nie dość, że łamią starą rzymską zasadę, iż nie można być sędzią własnej sprawy, to obnosząc się w mediach ze swoimi roszczeniami do prawomocności swych wypowiedzi, wprowadzają dodatkowy czynnik erozji swojego autorytetu. Jest to o tyle pozytywne, że na pewnym etapie rozwoju, przerost systemu sterowania opartego na wzorcach bizantyńskich, po prostu uniemożliwia dalszy rozwój. W tym sensie erozja systemu władzy na własne życzenie cieszy. Przy czym erozja nie oznacza próżni. W miejsce jednego wchodzi inny system. Na tę chwilę jeszcze nie wiemy jaki, czy w postaci całkowitej degradacji i ewolucji w kierunku sterowania energetycznego norm witalnych, czy może w kierunku sterowania etycznego jako dominującej formy relacji sterujących społeczeństwem, czy może innych jeszcze relacji, które przybiorą decydującą formę w systemie sterowania.
125
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze