Przez chwilę dumałem jaki zamysł mógł towarzyszyć sztabowcom PIS, którzy na tydzień przed decydującymi - o niepodległości Polski na dziesiątki lat - wyborami udali się na przesłuchanie do skrajnie upolitycznionego programu Agenta Tomka. Początkowo mylnie zinterpretowałem wynik owej rozmowy, który był wszystkim dobrze znany jeszcze zanim otwarto zapasy w szambie.
Otóż, podobnie jak w przypadku polemiki z samym TuskoPalikotem, który pomimo swojej bezczelności i hipokryzji nie stanowi najmniejszej politycznej konkurencji dla PIS tak w przypadku publiczności Agenta Tomka próżno szukać w niej ludzi niezdecydowanych i politycznie nieokreślonych. Twórczość Lisa dociera głównie do elektoratu TuskoPalikota i stanowi niezbadaną studnię poparcia dla partii prawicowych. Przeciętny, centrowy wyborca podobne programy omija szerokim łukiem, w przeciwnym wypadku już dawno stałby się zadeklarowanym wyborcą PO.
Dlatego zanim zaczniemy wieszać psy na sztabowcach PIS, zastanówmy się czy w tym szaleństwie nie ma jednak jakiejś metody?
:D



Komentarze
Pokaż komentarze (3)