"Liczę, że w kolejnych listach znajdę konkretne biznes plany pozwalające sfinansować działalność Presspubliki. Widząc, jak autentyczna jest Państwa troska o losy <Rzeczpospolitej> i <Uważam Rze>, proszę również, bez wahania, zabiegać o dotacje i reklamodawców, którzy pomogą nam zrealizować nasz wspólny cel, jakim jest rozwój wydawnictwa" (więcej)
Tusk oddając Rzeczpospolitą w ręcę wątpliwego biznesmena dokładnie ustalił z nim warunki brzegowe dla jego przyszłej działalności. W zamian za likwidację prawicowej publicystyki i ostatniego bastionu niezależnej od rządu popularnej prasy otrzymał 100% udziałów, coś o czym poprzedni, brytyjski, nieprzekupny właściciel mógł tylko pomarzyć.
To czego nie udało się z oczywistych przyczyn załatwić pod stołem ze znanym, zagranicznym inwestorem okazało się błachostką dla towarzystwa Hajdarowicza. Od ponad 20 lat oglądamy podobne, podejrzanie wyglądające umowy prywatyzacyjne, których głównymi beneficjenami są ludzie służb i znajomi królika.
Czyim znajomym królika jest właściciel Newsweeka i jaką ma prawdziwą twarz, doskonale pokazuje skala jego buty, szyderstw, arogancji tak mocno bijącej z odpowiedzi na apel SDP i której kto jak kto, ale Hajdarowicz powinien wystrzegać się jak ognia.



Komentarze
Pokaż komentarze (7)