Właśnie wróciłem z ciekawej imprezki. Na mojej dzielnicy w Gdańsku odbyło się wspólne śpiewanie patriotycznych piosenek (mój ulubiony rozmaryn też ;). Udział wzięli włodarze z dzielnicy, oraz kilku radnych z Gdańska. Średnia wieku wysoko młodzieżowa hehe chyba byłem najmłodszy, ale i tak było sympatycznie.

Na gitarce pogrywał Pan Andrzej Kołakowski a w przerwach leciała multimedialna prezentacja i opis sytuacji historycznej od I wojenki światowej po koniec drugiej wojenki. Szczególnie rozbiła mnie opowieść o generale Fieldorfie "Nilu", aż się moja sarmacka krew zagotowała. Nie wiedziałem, że jego kat beztrosko sobie żyje w Szkocji. Nie ma na świecie sprawiedliwości eh...

Na końcu Pan Andrzej specjalnie dla mnie (ja to się potrafię wkręcić hehe) bez słowa zagrał Epitafium dla Majora "Ognia", więc byłem wniebowzięty i że głos mam nie gorszy od Dody to również w kilku momentach się włączyłem.

Pogawędziliśmy chwilkę, pstryknąłem kilka zdjęć, wymieniliśmy się emailami, dostałem płytkę z dedykacją i zaoferowałem zrobienie stronki internetowej dla pana Andrzeja (jak kulturowa partyzantka to kulturowa partyzantka ).
Było pysznie!
Pozdrawia was serdecznie
sól tej ziemi czyli ja Gerencjusz Grześ Lach!

! Serwus!
Tutaj znajdziecie link do kawałka Epitafium dla Majora "Ognia"



Komentarze
Pokaż komentarze (5)