Wkrótce władzy świata spotkają się w Kopenhadze, gdzie najprawdopowobniej podpiszą dokumenty, które cofną nas w dalszej perspektywnie o kilkaset lat.
Nie ma mowy, żeby wiatraki i kolektory słoneczne plus jakieś na razie nie istniejące, inne źródła odnawialne wytworzyły tyle energii, żeby napędzić cały przemysł, oświetlić miasta, ogrzać domy. To jest chyba dość oczywiste.
Mimo to, rządy na ślepo brną w tę ślepą uliczkę. Nie widzą, że na dłuższą metę scenariusz jest tragiczny.
1. Podatkami za produkcję CO2 będzie obłożona każda rzecz np. sałata, za dowóz na targ i do sklepu. W sklepie dołożony drugi podatek, za oświetlenie i ogrzanie sklepu.
2. Cały przemysł będzie niszczony niewiarygodnymi karami za zużywanie energii. Ile lat wytrzymają? Tyle, ile my będziemy mogli za to płacić. Ale kiedy się okaże, że każda rzecz nagle stałą się droższa, że za szpital, szkołę, podróż musimy płacić wielokrotnie więcej, to przestaniemy kupować.
3. Za wiele lat przemysłowa prodkcja żywności stanie się nie opłacalna, okaże się że traktor też wychodzi za drogo, zresztą nikt już nie będzie traktorów produkował... Koni za to nie ma. Ile lat minie, nim się je wyhoduje w wystarczającej ilości? Transport zostanie zadławiony dość szybko. Wrócimy do żaglowców...
To wszystko za wiele lat. Ale jeśli istotnie rozwój energii atomowej zostanie w Kopenhadze zatrzymany, jeśli Kopenhaga spowoduje wzroszt wszystkich cen, to nastawmy się na to, że zaczniemy żyć tak jak w średniowieczu. Z tą różnicą, że w średniowieczu ludzie byli do tego przystosowani - szewc, tkaczka, garbarz, kołodziej... Zaczniemy znowu marznąć. Nie będzie już goretexu, bedzie len i skóry....
To wszystko w zgodzie z teoriami zielonych o przeludnieniu i powrocie do natury. Ciekawe, czy któryś dzisiejszy zielony przeszedł przez dentystę z wiertłem napędzanym pedałem. Produkcja lekarstw siądzie. Szpitale się pozamykają, bo kto zapłaci za ich ogrzanie i światło - wielokrotnie droższe? Szkoły? - To samo.
Oczywiście przesadzam, ale jeśli się nie opamiętamy, to taka przyszłość wcale nie jest niemożliwa. A to wszystko w imię paranoicznego strachu przed CO2. Wyznaczono jakieś daty, kiedy emisja CO2 ma spaść do wyjątkowo niskich poziomów. Te daty są za chwilę. Bo czy 10, 20 czy 30 lat to tak dużo? Czy można przestawić cały przemysł na inne zasilanie przez 30 lat? Nie można. Ale za to pozamykać fabryki można bardzo szybko.


Komentarze
Pokaż komentarze (14)