111 obserwujących
210 notek
704k odsłony
  1877   0

Narodziny ukraińskiego patriotyzmu – Dniepropietrowsk

Igor Kołomojski
Igor Kołomojski

W swojej ostatniej notce |1| @Witek zamieścił link do interesującego wywiadu z Boryserm Fiłatowem, współpracownikiem I. Kołomojskiego, szefa administracji obwodowej w Dniepropietrowsku |2|
Wart przeczytania. Wywiad ten wiele mówi nie tylko o wysokiej klasie ludzi, jakich wokół siebie skupił Kołomojski i dzięki którym prawdopodobnie Dniepropietrowsk wygląda dzisiaj tak jak wygląda, jawiąc się wręcz jako ostoja stabilności na zrewoltowanych wschodnich kresach Ukrainy, ale pokazuje też istotne różnice między Dniepropietrowskiem i Donieckiem, które warto poznać, by zrozumieć złożoność warunków kształtujących zachowania społeczne na Ukrainie wschodniej.

Mnie wywiad ten sprowokował do szerszej wypowiedzi, bo pokazuje coś, co chociaż nie jest wątkiem wiodącym w całym tym tekście, zwykle umyka analizom ukraińskim koncentrującym się na sprawach stricte politycznych lub wojskowych.
B. Fiłatow  pokazuje mianowicie, że nastroje społeczne można nie tylko dość łatwo wpuścić w kanał zarzewia nienawiści i doprowadzić do walki na śmierć i życie (Donbas), ale też że możliwe jest zapewnienie spokoju i przewidywalności zachowań społecznych – nad czym tak wytrwale pracuje się w Dnietropietrowsku.
W tym drugim wypadku okazało się, że jasna i konsekwentna postawa przywódców regionów oraz przejrzyste działania skupione nie na antagonizowaniu, lecz na konsolidowaniu społeczeństwa wokół ośrodka władzy i idei jedności państwa, mogą zapewnić - względną co prawda, ale elementarną - stabilność społeczną nawet w najgorszych warunkach politycznych.
I tutaj Igor Kołomojski ze swoją ekipą odniósł niewątpliwy sukces.
Na tyle się to udało, że w Dniepropietrowsku można już dzisiaj mówić - tak brzmi diagnoza  B.  Fiłatowa - o transformacji tutejszego lokalnego patriotyzmu,  w nowy element składowy patriotyzmu ogólnoukraińskiego.

Czy jest to ważne? Moim zdaniem - bardzo!
Przede wszystkim dlatego, że ukraiński wschód jest w swojej większości "rozmyty"  narodowo:

- Nie ma tutaj ani tak jednoznacznie powszechnej ukraińskiej tożsamości narodowej, ani też rozbudowanej symboliki i tradycji narodowej, jak w Ukrainie zachodniej. Tę ludność dla ukraińskości i ukraińskiego państwa trzeba dopiero pozyskać, bo dla dużej części mieszkańców rosyjskojęzyczność stanowiła dotąd jeden z elementów wiążących ich z Rosją.
Teraz, kiedy wojna wypowiedziana Ukrainie – a więc także ich „małej ojczyźnie” – przez Rosję przybiera coraz ostrzejsze formy, sytuacja wymusza na nich już jednoznaczne deklaracje: za czy przeciwko Kijowowi? Jeśli mam wyjechać (np. z Doniecka), to wolę jechać do innego, bardziej stabilnego okręgu ukraińskiego, czy jednak chcę jechać do Rosji? Oczywiście, że decyzja będzie motywowana przede wszystkim własnym rozpoznaniem zagrożenia/bezpieczeństwa, ale już wybrany kierunek emigracji coś jednak nam powie o utożsamianiu się przez wychodźców z obszarem szerszym od ich dotychczasowej "małej ojczyzny" i wskaże, czy jest to obszar Rosji, czy Ukrainy. (Usilne starania rosyjskiej propagandy, zawyżającej po wielekroć rzekomą liczbę uchodźców z Ukrainy przyjeżdżającychy do Rostowa nad Donem lub na Krym, są prawdopodobnie właśnie tym motywowane: dążeniem do wmówienia wszystkim obserwatorom, iż zdecydowana większość mieszkańców Ukrainy wschodniej czuje się związana z Rosją.)

- Na wschodzie więzi ideowe z Kijowem i z całym obszarem państwa ukraińskiego  dopiero od niedawna się kształtują. Świadomość związków administracyjnych, politycznych i gospodarczych z resztą kraju zawsze jest ważna, ale związki te mogą być albo neutralne emocjonalnie, albo negatywne, albo pozytywne. Same w sobie nie są jeszcze tożsamością. Jeśli są pozytywne - mają szanse się w nią (w tę ideową więź) przekształcić, i to niezależnie od języka jakiego się na co dzień używa. Dopóki pytanie o rodzaj tych związków nie zostanie postawione (sondaż, spis, ankieta), nia ma możliwości zorientowania się, jak to mniej więcej wygląda.

Jakimś wskaźnikiem stopnia poparcia i zaufania wobec Kijowa na wschodzie był sondaż kwietniowy 2014: południowo-wschodnie tereny deklarowały to zaufanie (całkowite i „w zasadzie tak”) jedynie w 30%, podczas gdy na zachodzie przekraczało ono już wcześniej 90%. W tej grupie 30% na wschodzie są wyraźne różnice subregionalne: na „TAK” wobec Kijowa w Dniepropietrowsku było 39,4%, (ale w Nikołajewsku 55,1%!), w Doniecku  tylko 14,3%, w Ługańsku 14,8%.

Za legalne uznawano kijowskie władze w kwietniu 2014: w Dniepropietrowsku w 47,6% (w Nikołajewsku 57,0%), w Doniecku i w Ługańsku w 16%.

Odpowiedzi na pytania o Rosję coś nam również mówią o związkach emocjonalnych mieszkańców wschodu Ukrainy z sąsiadem.

Na pytanie, czy Rosja „sprawiedliwie broni interesów ludności rosyjskojęzycznej na południowym wschodzie Ukrainy?”, w Doniecku „TAK” odpowiedziało 47% respondentów, w Ługańsku 44,2%, w Dniepropietrowsku 21% (Zaporoże 19,5%, Nikołajewo 14,6%).

Lubię to! Skomentuj35 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale