78 obserwujących
863 notki
1434k odsłony
  2020   1

Olbrzymi sukces – gwałtownie rośnie ilość Polaków na świecie


Najnowsze dane dotyczące emigracji, wyjeżdzających z Polski i mieszkających poza naszymi granicami rodaków zostaną w najbliższym czasie zmodyfikowane. Ilość Polaków na świecie zwiększy się o kilkanaście milionów Polaków niedoliczanych dotychczas w żadnych statystykach i co ważniejsze nie zdających sobie nawet sprawy ze swojego, polskiego obywatelstwa. W prosty sposób przeskoczymy takie kraje jak Hiszpania i Ukraina a jak Bóg da a rachmistrz dobrze policzy to i Włochy, Francję i może nawet Wielką Brytanię. Staniemy się, o czym każdy oczywiście marzy, europejską potęgą i już nam coraz mniej krajów będzie podskakiwać.

Drzemiąca potęga naszej polskości została ostatnio odkryta przez przypadek właściwie, a konkretnie przez zdolnych polskich dyplomatów i znawców prawa w Ministerstwie Spraw Zagranicznych. Z okazji wysunięcia przez amerykański Departament Stanu Mark’a Brzezińskiego, syna Zbigniewa Brzezińskiego – doradcy prezydenta Jimmy Cartera, na stanowisko ambasadora w Warszawie, odkryto w MSZ, że jest on Polakiem. Pan Brzeziński junior nie wiedział o tym niestety i gęsto się musi tłumaczyć naiwnym twierdzeniem, że nigdy nie ubiegał się o polskie obywatelstwo, w Ameryce się urodził i wychował i chociaż po polsku biegle mówi to Polakiem się nie czuje. Ubiegał czy nie istotnym nie jest, gdyż Polakiem jest i basta. Tak mówi polska ustawa a co ważniejsze jej interpretacja przez urzędników twierdzących, że ojciec juniora był przed wojną obywatelem RP, a więc jego syn również automatycznie nim jest.

Jeżeli pan Mark Brzeziński już tak koniecznie chce zostać amerykańskim ambasadorem w Polsce to, jak radzą mu życzliwie urzędnicy z polskiego MSZ-u, niech przysiądzie fałdów i napisze prośbę o zrzeczenie się bycia Polakiem (może być nawet odręcznie) do prezydenta Andrzeja Dudy i to on wtedy zadecyduje, kim właściwie ten pan jest. Polakiem czy Amerykaninem.

I właśnie z tej okazji uzmysłowiłem sobie jak potężną nacją jesteśmy i jak wielu polskich obywateli mamy na świecie. I to nie te marne 4 i pół miliona podawanych w statystykach przez GUS, ale wiele, wiele dziesiątków milionów Polaków nie mających nawet o tym pojęcia, Tych wszystkich dzieci emigrantów, ich dzieci, wnuków i prawnuków. Tych wszystkich emigrujących po odzyskaniu niepodległości czyli po roku 1918. Bo przecież wszyscy oni wraz z nieświadomymi tego potomkami są polskimi obywatelami. Trochę to wygląda na kopiowanie przykładu innej, nam dość historycznie bliskiej nacji, gdzie pochodzenie matki jest decydującym o zaliczeniu w poczet narodowej przynależności.

Polski MSZ „przeczołguje” pana Brzezińskiego. Jak widać nie każdy zaproponowany zawodowy dyplomata Amerykanin jest mile widziany w amerykańskiej ambasadzie w W-wie i nie każdy może liczyć na akceptację „dobrej zmiany”. Pani Mosbacher dyplomatką nie była lecz Po Prostu bisiness woman oraz była przyjaciółką prezydenta Trumpa, a więc akceptowalną oczywistością walczącą otwarcie, publicznie i zakulisowo o amerykańskie interesy w Polsce.

Miała jednak trochę szczęścia:
nie musiała tłumaczyć się z polskich przodków.


Lubię to! Skomentuj98 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka