Powyższy tytuł jest kwintesencją sytuacji w Kościele Katolickim. Od wielu wieków. I chociaż wybór nowego papieża jest coraz bardziej medialnym wydarzeniem lecz nie wnosi zaskakująco nowych elementów do wielowiekowej instytucji. Pomimo zaskoczenia jakim jest szybki wybór nowego, rzymskiego biskupa z Ameryki Łacińskiej.
Kościół Katolicki trwa i nowy namiestnik na Piotrowej stolicy jest kolejnym przedstawicielem Jezusa Chrystusa. Świat i człowiek go zamieszkujący zmieniają się, przezywają wzloty i upadki, kataklizmy, wojny światowe, atomowe wybuchy i cywilizacyjne tzw. „sukcesy”. Człowiek ewoluuje w swoich poglądach, dokonują się rewolucje umysłowe, upadają i powstają nowe systemy społeczne. Homo sapiens z upodobaniem wymordowuje się wymyślając wystarczająco dużo powodów aby to usprawiedliwić, niszczy to co daje mu matka-ziemia i zatruwa się i innych z widoczną potrzebą udowodnienia iż idzie ku lepszemu.
Kościół Katolicki trwa. Opiera się na odwiecznych elementach Wiary, tradycji, niezniszczalnej ludzkiej potrzeby wiary w Boga. W różnych formach, pod różnymi postaciami i w różnych językach. Potrzeba „oparcia się” na wierze w to coś odwiecznego, stojącego ponad nami i nie „zbrukanego” ludzkimi nieprawościami. Wiara w ideał szczęścia, miłości i uwolnienie się od naszej małośći. Dążenie do ideału prawie niemożliwego do osiągnięcia w ziemskim bytowaniu i uwarunkowaniach świata czy to dzisiejszego czy sprzed wielu setek czy tysięcy lat.
Próbowano stworzyć „ideał” uformowany i określony przez człowieka. Prób było i jest nieskończenie wiele. Mało się z nich ostało i chociaż wysiłki na zastąpienie Boga przez ludzkie wymysły ciągle są podejmowane to kończą się i będą się kończyły takimi samymi niepowodzeniami i złudzeniami jak do tej pory od momentu kiedy człowiek stanął na dwóch nogach i zaczął „wierzyć” iż jest zdolny zastąpić Boga. Zapomniał o prawdach wbudowanych w swoje istnienie o których pisał Adam Mickiewicz: „Czucie i wiara silniej mówi do mnie,
niż mędrca szkiełko i oko.”.
Franciszek I został kolejnym papieżem. Nieoczekiwanym i chyba powszechnie uznawanym za nowy impuls w katolickiej tradycji Bożych namiestników. Jezuita pochodzący z Ameryki Południowej – kontynentu na którym żyje największa ilość katolików ale gdzie jednocześnie religia zielonoświątkowa zdobywa w imponującym tempie nowych wyznawców. Bez hierarchii, zdogmatyzowanych struktur czy imponujących zasobów finansowych. Wyzwaniem dla nowego Papieża jest niewątpliwie przekształcenie tych potrzeb w poszukiwaniu wiary i Boga w kierunku katolickiego kościoła. Dynamika rozwijających się społeczeństw na południowo amerykańskim kontynencie jest olbrzymia i ukierunkowanie jej rzymskiego Kościoła leżała prawie na pewno u podstaw jakimi kierowało się kardynalskie konklawe.
Nowy Papież jest kontynuatorem tak jak wszyscy poprzedni. To chyba najważniejsza konkluzja ale jednocześnie bardzo oczywista. Dlatego KK istnieje i ma ponad 1,2 mld wyznawców. Ale ożywcze akcenty, nowe impulsy i cechy charakterologiczne nowego Namiestnika na tronie Piotrowym będą odgrywały olbrzymią rolę w Jego misji. Jezuita, intelektualista, rezygnujący z blichtru i doczesnych symboli władzy, myjący nogi umierającym na AIDS. To wydaje się być symbolem nowego posłannictwa. Nowe regiony świata, franciszkańska prostota, kontakt ze „zwykłym” człowiekiem i chęć uczestnictwa i zrozumienia ludzkiego bytowania. Jednocześnie nieunikniony konserwatyzm nieulegający tymczasowym trendom i przemijającym prądom oraz wierność podstawowym zasadom wiary katolickiej uznającej człowieka od momentu poczęcia za „dziecko Boże”.
Franciszek I jest nowym Papieżem. Kościół Katolicki ma nowego przewodnika lecz pozostaje przedstawicielem niezmiennego prawa związanego z ludzkim istnieniem. Potrzeby Boga w życiu doczesnym. Tak było i tak będzie. Człowiek tego nie zmieni chociaż nie wszyscy to sobie uświadamiają.



Komentarze
Pokaż komentarze (22)