Przykro to pisać. Szczególnie przed zbliżającym się wspaniałym Świętem kanonizacji Wielkiego Polaka. Ale nie można przejść do porządku dziennego nad przypadkami aberracji obecnych w głowach niektórych osób uważających się za katolików. Obrony za wszelką cenę nadużyć i wynaturzeń kładących mroczny cień nad katolicką Wiarą. Zdarzających się mniej lub bardziej sporadycznie ale tym więcej nadających się do wypalenia ogniem i mieczem gdyż będących całkowitym zaprzeczeniem posłania jakie i Chrystus i Jan Paweł II nam pozostawili.
Nadużycia w zabrzańskim ośrodku wychowawczym zajmującym się dziećmi i nieletnimi i prowadzonym przez zakon sióstr boromeuszek został ostatnio nagłośniony przez media. Skazana za bicie, przyzwalanie na przemoc, także seksualną w stosunku do nieletnich, osoba uchylała się przez 3 lata od podporządkowania się wyrokowi. Zły stan zdrowia i wiek (59 lat) miały być usprawiedliwieniem na odbycie kary. Wyrok był prawomocny i skazana nie kwestionowała faktów w nim opisanych. Jak twierdzi inna siostra z zakonu, „siostra Bernadetta cierpi wspominając wydarzenia sprzed lat i odpokutowała już za swoje winy”.
Sprawa ciągnie się od roku 2008 i dotyczy wydarzeń sprzed roku 2006. Przez ten czas kościelna i zakonna hierarchia nie zajmowała się tą sprawą. Nie było upomnień, nagan, ostrzeżeń i potępienia tego co działo się w kościelnej instytucji. Nie powołano żadnej wewnętrznej komisji do weryfikacji odrażających faktów. Zmowa milczenia, strach przed upublicznieniem, przejście do porządku dziennego nad tak szokującymi wydarzeniami w katolickim ośrodku wychowawczym. Nikt się niczym nie przejmował i nie pomyślał, że bomba przecież kiedyś wybuchnie. Głowa w piasek i strusiowi polityka negowania nadużyć we własnych szeregach.
Na salonie24 został wypromowany tekst „obrońcy” siostry Bernadetty. Warto zapoznać się z kilkoma cytatami aby zrozumieć sposób myślenia blogera „Mikker”:
- wyrok jest w swej głupocie niesprawiedliwy,
-to nie siostry czy księża są winne swoich zachowań wobec podopiecznych tylko winne jest środowisko, w którym ci podopieczni się wychowywali za prawną zgodą zdegenerowanego moralnie państwa,
- nikt tych sierot nie chciał. Skoro nikt nie chciał, to tylko dlatego, że musiały być one wyjątkowo do szpiku kości zdegenerowane,
- Zamiast więc oskarżać bezpodstawnie proponuję na próbę samemu zająć się takimi zepsutymi moralnie sierotami,
- to nie atak na jedną, konkretną zakonnicę która nie mogła wytrzymać psychicznie z zdeprawowanym motłochem…. To także kolejny przykład perfidnego ataku ateistycznego państwa na Kościół Katolicki, na bezbronne dzieci.
Bloger „Mikker” to wierzący katolik. Broni skazanej za przemoc fizyczną w stosunku do dzieci i za stwierdzone seksualne ich wykorzystywanie w ośrodku. Oskarża dzieci, media i państwo. I chce nam udowodnić swoją rację. To nie skazana ale jej wychowankowie czyli dzieci są winne. Ona robiła to co powinna i to co musiała. Inaczej się przecież nie dało a homoseksualne wykorzystywanie nieletnich w ośrodku to nie jest właściwie istotne, przecież to wina środowiska.
Wypromowana notka cieszy się popularnością. Ale co ciekawsze są obrońcy takiego stanowiska. Wszystko było cacy, a to tylko rodzaj spisku przeciwko Katolickiemu Kościołowi. Wrogie siły się sprzysięgły aby mu zaszkodzić.
Sprawa siostry Bernadetty jest kolejną i na pewno nie ostatnią sprawą nadużyć, błędów czy inaczej mówiąc „grzechów” w KK. I schemat ciągle się powtarza: to nie My jesteśmy winni, to Oni. Obrońców nie brakuje, jasne i konkretne potępienie nie pojawia się a zmowa milczenia jest jedyną odpowiedzią. Do momentu odkrycia następnej afery o której hierarchia katolicka dowie się z mediów. Bo przecież każda z nich jest atakiem na katolików. Tylko ja się pytam: JAKICH KATOLIKÓW?


Komentarze
Pokaż komentarze (113)