(Fokke Obbema „Volkskrant” 30.08.2014)
Polski premier Donald Tusk wydaje się, również z powodu ukraińskiego kryzysu, najpoważniejszym kandydatem na następcę Belga van Rompuy na stanowisko prezydenta rady europejskiej. Duński premier pani Thorning-Schmidt jest jeszcze jako ewentualna kandydatka brana pod uwagę, ale jej szanse są znacznie niżej oceniane.
Rządowi przywódcy krajów UE dokonają dzisiaj w Brukseli nominacji na ważne stanowiska. Ponieważ w Brukseli nikt już nie wątpi w mianowanie Włoszki Mogherini jako MSZ europejskiej unii, szanse duńskiej premier (47) znacznie się zmniejszyły. Podobnie jak Włoszka reprezentuje ona zachodnioeuropejską partię socjaldemokratyczną.
Kraje wschodniej i środkowej Europy po 10-u latach od przystąpienia do europejskiej unii, po raz pierwszy żądają dla siebie czołowej pozycji w jej władzach a polski centrum-prawicowy premier Tusk jest przedstawicielem. Jego kandydatura jest jednak znacznie silniejsza poprzez poparcie premiera Camerona jak również kanclerza Merkel, która już od lipca namawia Tuska na to stanowisko. W międzyczasie polski premier przyznał „poważne rozważanie przyjęcia nominacji szczególnie ze względu na ukraiński kryzys”. Van Rompuy już się porozumiewał ze wszystkimi europejskimi przywódcami sondując poparcie dla Tuska. Francuski prezydent Hollande nie zgłaszał zastrzeżeń do polskiego pretendenta.
Do zalet polskiego kandydata uważa się jego nastawienie do Rosji. Wcześniej niż inni i znacznie bardziej zdecydowanie żądał sankcji przeciwko Rosji anektującej Krym. Jest uważany za przeciwwagę Mogherini, która zachowuje się znacznie pobłażliwiej jeśli chodzi o stosunek do sankcji. Nastawienie Tuska do kryzysu ukraińskiego spowodowane jest głównie polską polityką wewnętrzną. Jako obecny premier musi wytłumaczyć swoim sympatykom powody „przeprowadzki” do Brukseli a doniosłość „pokoju i bezpieczeństwa w Europie” wydaje się koronnym argumentem. Tusk będący prezydentem UE może również powoływać się na uznanie Polski jako ważnego partnera w unii.
Polak ustępuje znacznie duńskiej kandydaturze pani Thorning-Schmidt, pierwszej kobiecie mogącej objąć czołową pozycję w EU, pod względem znajomości języków. Dunka posługuje się biegle francuskim i angielskim – językami najbardziej używanymi w Brukseli, Polak Tusk musi głównie poprzestać na niemieckim i polskim.
Chociaż wadą obu kandydatur jest brak przynależności Danii i Polski do walutowej unii to jednak propozycja kompromisowego kandydata z Finlandii, premiera Katainen wydaje się niezbyt prawdopodobnym scenariuszem.
Tekst opublikowany przez korespondenta „Volkskrant” Fokke Obbema w weekendowym wydaniu 30.08.2014


Komentarze
Pokaż komentarze (11)