Lech-Blo-G.
Jestem, więc myślę. Myślę, by poznać. Poznaję, aby zrozumieć. Jestem.
13 obserwujących
498 notek
171k odsłon
  267   0

Morderczy wrzask lub śmiertelna cisza w tej pustce słowa

Bezmyślne mądrale - polityka.pl
Bezmyślne mądrale - polityka.pl

 - Lech Galicki -

     Jeżeli już mówić, to do kogoś, może nawet do siebie ( sic!), byle do chętnego rozmówcy i słuchacza. Jestem, więc myślę i pragnę wyartykułować refleksje, wnioski, zachwyty, oburzenie, nadzieje, cisnące się  na usta pytania, zachęcać kogoś do dysputy.
     Potem dyskutować, radować się fruwającym jak wolny ptak słowem. Mówią, że gdy ludzie rozmawiają ze sobą, wówczas nie wybuchają wojny. Tak więc twórzmy pokój na ziemi, którą mamy czynić poddaną. Tyle ran jej zadaliśmy, że słów brakuje, aby to opisać. A może strach nas niewysłowiony ogarnia przed dokonaniem z czynów naszych przodków i nas samych w tej bolesnej sprawie rachunku sumienia? Potrzebne są słowa prawdy, a nie gładkie słówka. Doczekaliśmy przecież wolności słowa. Możemy bez lęku i oporu artykułować, w sposób szlachetny wyrzucać z siebie nasze myśli i przekonania - w mowie i piśmie. Może to są właśnie rozsądne słowa? Nie, nie ma gotowej odpowiedzi. Trzeba zastanowić się, przeanalizować, logicznie, systematycznie.

                                                                                                                     image

    A może w odosobnionej grupie wykorzystać technikę rozwiązywania problemów, zwaną burzą mózgów. Dlaczego nie? - pytam, myślę, jestem. Wszystko polega na tworzeniu jak największej liczby pomysłów i łączeniu się, komunikowaniu się za pomocą... słowa żywego mówionego lub myśli zapisanej. Tu "słowa nie wznoszą murów". Może też zdarzyć się tak, iż dotknie nas jasność iluminacji - nagle olśnienie, oświecenie, zrozumienie istoty zjawiska słów rozsądnych. Jednym słowem: wszystko zdarzyć się może, gdy w nas myśli i słów morze.

    Kiedyś, gdy człowiek nie był przytłoczony ścianami i murami z żelbetonu, ekranami telewizorów i komputerów, bełkotliwym warkotem wielkich miast - żył w zgodzie z naturą i mógł porozumiewać się z innymi ludźmi za pomocą telepatii. Przekazywał bez pomocy jakichkolwiek środków pomocniczych: myśli, rozmaite stany psychiczne, wzruszenia, nastroje, przeczucia, informacje etc. Słuchał także mowy, słów przyrody: roślin, zwierząt, niezwykłych zjawisk na niebie i ziemi. Potem pozbawiony tej umiejętności szukał środka pozwalającego rozmawiać, komunikować się między ludźmi na odległość.

     W 968 roku Chińczycy poznali sposób przekazywania dźwięku za pomocą włókna. Telefon taki składał się z dwóch pudełek pełniących rolę mikrofonu i głośnika, połączonych mocno napiętym włóknem. Słowna więź międzyludzka. Napięta mimo woli do granic możliwości. 26 października 1876 roku dwaj Amerykanie: Elisha Gray z Chicago i pochodzący ze Szkocji Alexander Bell, zgłosili niezależnie od siebie patenty na telefon. Cztery lata później, w 1880 roku, w USA wprowadzono pierwsze publiczne telefony wrzutowe samoinkasujące. Najpierw w urzędach pocztowych, a potem w gmachach publicznych.

         I tu anegdota dotycząca funkcjonowania niektórych publicznych aparatów telefonicznych w urzędach, w ubiegłym wieku w naszym kraju, w starym peerelowskim ustroju:

        "Ktoś musiał pilnie zatelefonować. Wszedł do Urzędu Miejskiego. Tam zamontowano telefoniczny aparat wrzutowy. Po wrzuceniu do odpowiedniej szparki w urządzeniu żetonu, nasz bohater zauważył przyklejoną do automatu kartkę z informacją, iż jest on - telefon samoinkasujący - zepsuty. Zamontowane na ścianach pobliskich budynków telefony samoinkasujące były zdewastowane: bez słuchawek, przypalone… Niektórzy przedstawiciele cywilizacji dwudziestego wieku nie przyjęli wynalazku ludzkości i potraktowali go z pogardą wandali".

        Telefony przekazują słowa: miłości, nienawiści, radości, smutku, głupoty... Także rozsądne słowa. Powiedziano: „Mowa jest srebrem, a milczenie złotem". To tylko wtedy, gdy nie mamy potencjalnemu rozmówcy nic interesującego do zaproponowania w mowie. Nie wszyscy też jesteśmy złotoustymi ludźmi. W tym przypadku - może jednak piszmy .  "Słowa to byty: Kropla atramentu pada na myśl, jak rosa i coś tworzy, co każe myśleć tysiącom, milionom. Teraz, gdy telefony mobilne (popularne: komórki)stały się narzędziami super-powszechnej komunikacji, należałoby, koniecznie trzeba! jak pisali Johann Wolfgang Goethe, najwybitniejszy poeta i pisarz niemiecki okresu Sturm und Drang (Burzy i Naporu), i Lord Byron, angielski poeta romantyczny (to prawda, nie dane im było znać telefonu komórkowego - i cóż!) wypada przynajmniej raz dziennie, w rozmowie telefonicznej także, powiedzieć kilka rozsądnych słów. Różnych od bełkotliwego warkotu wielkich miast i szczekania wiejskich psów podwórkowych uwiązanych przy budach na krótkich łańcuchach.

                                                                                                         image

    Rozsądne słowo. Cóż to jest? Ważne informacje. Telefony najnowszej generacji nie potrafią jeszcze blokować głupich słów przekazywanych za ich pośrednictwem. Jeszcze wiele do wynalezienia przed rodzajem ludzkim. Na kultywowaniu i ulepszaniu norm dobrego (uprzejmego) komunikowania się wzajemnego począwszy. Chodzi o to, aby chcieć wiedzieć, myśleć i dzielić się słowem, jak chlebem.

  Być i wzrastać. A nie szastać  pustą bezmyślnością. Z niej tylko morderczy wrzask lub śmiertelna cisza.

Lubię to! Skomentuj Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura