
Książka,, Życie Wspomagane", Józef Hałasa, Wyd.I, Wydawnictwo Uniwersytetu Medycznego w Szczecinie, 2022. Na okładce: prof. dr hab. n. med. Józef Hałasa - ówczesny asystent Zakładu Mikrobiologii i Immunologii Pomorskiej Akademii Medycznej w Szczecinie ( lata. 50. XX w.). Fotografia z prywatnych zbiorów prof. Józefa Hałasy.
>LINDA<
Rozdział książki,,Życie Wspomagane", str.106
Zacznę od Pragi. Po krótkim stypendium u Sterzla jezdziłem wielokrotnie do Pragi, aby umocnić moją immunologiczna wiedzę. Chciałem, aby profesor Sterzl i jego współpracownicy widzieli, że ,, przypięli mi skrzydła”. Jesienią 1969 roku przybyłem tam z nowym bagażem doświadczeń obejmujących immunogenezę. Byłem dumny i szczęśliwy. Jarosław załatwił mi lokum w domu, który zdobył dla stypendystów przyjeżdżajacych do niego z różnych stron świata. W pokoju, do którego mnie skierowano, zastałem młodego Czecha, z którym mieszkałem przez kilka dni. W innym pokoju tego mieszkania zakwaterowano młodego biologa z USA z żoną. On miał nazwisko skandynawskie i wyrazne rysy Skandynawa. Jego żona, ładna, sympatyczna, przedstawiła się nam jako Linda. Nasi skandynawscy sasiedzi zaprosili nas już pierwszego wieczoru na kolację. Czech był bardziej biegły w angielskim niż ja, ale Linda wyraznie wyrózniała mnie. Kiedy powiedziałem, że w niedługim czasie będę w USA, powiedziała, że z przyjemnością mnie tam przywita. Nie wierzyłem, ale było miło słyszeć, że tym odległym kraju będzie choć jedna osoba, które mnie zna. Czas biegł szybko, wiele się działo, aż w 1971 roku mogłem ziścić moje marzenia.
Z Lindą byłem w kontakcie listowym, a w niedługim czasie przed wyjazdem także telefonicznym,. Połączyłem się z nią również z Filadelfii. Zaproponowała spotkanie. Podała termin i miejsce na centralnym placu w mieście. Danusia wiele słyszała ode mnie o Lindzie i jej przyzwoitości. Opowiadałem, że był taki dzień, gdy miałem gorączkę wywołaną anginą, leżałem w łóżku, ona była sama o kilka metrów ode mnie w swoim pokoju i nie nawiązywała ze mną kontaktu. Przyzwoita kobieta, mówiłem, i tak pewnie było. Ale tak było w Pradze, a teraz mamy się spotkać w USA. Lubiłem Lindę, cieszyło mnie to spotkanie. Kupiłem wiązankę kwiatów i wręczyłem jej z serdecznym uśmiechem. Zaproponowała wstąpienie do hotelu, gdzie po podróży chce się odświeżyć. Hotel był w wieżowcu, który nie wiem ile miał pięter, ale jej był na 49. Zaraz po wejściu do pokoju poszła do łazienki, a ja zadzwoniłem do wujka, aby się pochwalić, jak sobie radzę. W pewnym momencie otworzyły się drzwi do łazienki i Linda jednym susem, w szlafroku, skoczyła mi w ramiona. Przytuliła usta do moich warg i była zaskoczona, że ją odepchnąłem. Z kim ty rozmawiasz?, spytała gniewnie.
Uznałem, że trzeba wyjaśnić sytuację, że moje miłe zachowanie nie jest ani miłością, ani pragnieniem zbliżenia. Linda - ja mam kochającą mnie żonę, którą uwielbiam. Ciebie tylko lubię. Ja też mam męża, powiedziała, już dziewięć lat. Rozumiesz? Już dziewięć lat tego samego męża. Podkreśliła z żalem ,,tego samego”. Idziemy do miasta., zaproponowałem, zjemy kolację. Tak też się stało. Słabo pamiętam jak dalej przebiegało nasze ,,miłe” spotkanie. Jak prawdziwy mężczyzna zapłaciłem rachunek za kolację z winem i lodami. Zaczęło mi wirować w głowie pytanie jak się od niej oderwać. Odprowadziłem ją do hotelu, powiedziałem, że wyjeżdżam i słowo pożegnania.
Ona i on - Bohdan Wincenty Łoboda - grafika - Gallerystore.pl

Niedługo na tym blogu w Salon24 ukaże się obszerna recenzja książki ,, Życie Wspomagane" Józefa Hałasy.
prof. dr hab. n. med. Józef Hałasa - LINK
https://pl.wikipedia.org/wiki/J%C3%B3zef_Ha%C5%82asa



Komentarze
Pokaż komentarze (1)