FOT.( arch.) : 1 WRZEŚNIA 1939 ROKU - agresywny, ludobójczy, barbarzyński napad na niepodległą Polskę Pierwsze strzały II wojny światowej padły na Westerplatte 1 IX 1939 roku o godz. 4.45, kiedy niemiecki pancernik Schleswig-Holstein ostrzelał polską Wojskową Składnicę Tranzytową. Pięć minut wcześniej niemieckie lotnictwo przeprowadziło terrorystyczny atak i zbombardowało, praktycznie niszcząc miasto Wieluń. 
Doroczny przełom sierpnia i września kieruje myśli Polaków w stronę rocznicy SOLIDARNOŚCI i rocznicy wybuchu II Wojny Światowej. To są dwa jubileusze dwóch skrajnie przeciwstawnych, wielkich wydarzeń światowych.
Ta pierwsza, rocznica powstania SOLIDARNOŚCI, historycznie młodsza, napawa nas i narody świata radością oraz dumą. Druga odwrotnie, jest gorzka i przywołuje najczarniejsze skojarzenia. Oba wydarzenia zawdzięczają swoje miejsce i opinię w historii własnym obywatelom. To bardzo ważna konstatacja, nie wolno o niej nigdy,- przenigdy - zapominać! Matecznikiem SOLIDARNOŚĆ była zniewolona, głównie robotnicza Polska a faszystowskich Niemiec wolne społeczeństwo i własne państwo. Polacy buntowali się i organizowali, bo chcieli żyć, jako wolni obywatele suwerennego kraju. Społeczeństwo wolnych Niemców organizowało się z myślą, by zniewolić innych. SOLIDARNOŚĆ, co jest historycznym ewenementem, wykluczała od początku walkę zbrojną, jako metodę osiągnięcia wyznaczonego celu. Mała innowacyjność ciężkich jak ich Leopardy Niemców, nie pozwoliła na żadną oryginalność, przygotowali więc i powtórzyli to, co zwykle robili, czyli agresję i walkę zbrojną.

Na dachu stoczni w Gdańsku-sierpień 1980.
SOLIDARNOŚĆ pomogła sąsiednim krajom stać się wolnymi i suwerennymi, Niemcy odwrotnie - sąsiadów zniewolili i podporządkowali. Ideologia działań faszystowskich Niemiec oparta była na kłamstwie i nienawiści, idea SOLIDARNOŚCI - na prawdzie i chrześcijańskim braterstwie. Symbolami niemieckiej polityki do dziś pozostają krew i łzy wielu polskich rodzin oraz doszczętnie zniszczone mury ich domów i miast. Symbolami polskiej SOLIDARNOŚCI - radość, entuzjazm i euforia własnych obywateli, społeczeństw Europy, wszystkich świadków upadku muru berlińskiego i rozpadu ZSRR.

Strajk w Stoczni Gdańskiej, sierpień 1980 r. Mieszkańcy Gdańska po drugiej stronie płotu stoczniowego (fot. Leonard Szmaglik, ze zbiorów Europejskiego Centrum Solidarności, opublikowano na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska).
Dlatego o rocznicy pierwszego wydarzenia Polacy chcą i zawsze będą pamiętać, o drugiej Niemcy, jako główny i jedyny winny, chcieliby na zawsze zapomnieć. Ludzie polskiej SOLIDARNOŚCI od początku odwoływali się do pomocy Boga Wszechmogącego uczestnicząc w mszach świętych organizowanych w miejscu walki, Niemcy zaś do "boga niemieckiego" słowami, które przytaczam na samym końcu. Po wojnie zbrodniarze niemieccy w większości uniknęli kary, piastowali nawet funkcje publiczne. Bohaterowie powojennej walki o wolną Polskę byli podstępnie aresztowani, torturowani i mordowani, ludzie SOLIDARNOŚCI zaś internowani i poniżani. Niemcy otrzymali pieniądze na odbudowę kraju i przemysłu z Planu Marshalla. Polakom przyjąć ich nie kazano, trafiły do ZSRR. Dzięki temu darowi i germańskiej dyscyplinie Niemcy rozwijały się gospodarczo windując stopę życiową i poziom zamożności społeczeństwa na najwyższy poziom w Europie. Polacy tymczasem krajową produkcją przemysłową i własną pracą obligatoryjnie wspierali "czerwonego brata" pozostawiając dla siebie "resztki ze stołu". Wystarczy przypomnieć, że pensja adiunkta kliniki do 1980 r. wynosiła 8 dolarów USA! Niemcy wypłaciły reparacje wojenne wielu krajom nawet za niewielkie zniszczenia, Polsce nadal odmawiają należnych odszkodowań za wręcz kosmiczne krzywdy ludzkie, materialne i moralne. Również obecnie w ramach UE starają się, jak mogą, ingerować w polską politykę, lobbując i finansując "swoje" organizacje pozarządowe i liderów wybranych formacji politycznych, stosują presję i szantaż na forum KE i UE, a także podbierając gratisowo wykształconych młodych i zdolnych Polaków do pracy w Niemczech.
" Dobry Niemiec, to martwy Niemiec" - żartowała kiedyś jedna z bardziej doświadczonych życiowo moich koleżanek. Oburzające, iż mimo tak głębokich i oczywistych przeciwieństw obu narodów zdarza się niektórym politykom z polskim paszportem wołać na forach międzynarodowych o jeszcze bardziej aktywne "przywództwo" polityczne Niemiec w Europie /sic!/.To dlatego do nich oraz do ich wyborców kieruję w pierwszej kolejności tłumaczone na język polski słowa germańskiej "Modlitwy do niemieckiego boga", przytoczone przez "Dziennik Powszechny" w 1939r., wtedy masowo rozpowszechnianej w Niemczech:
" Poraż, o panie, bezwładem ręce i nogi Polaków/ Zrób z nich kaleki, poraż ich oczy ślepotą/Tak męża, jak kobietę ukaż głupotą i głuchotą/ Spraw, żeby lud polski gromadami całymi zmieniał się w popiół/ Ażeby z kobietą i z dzieckiem został zniszczony, sprzedany w niewolę/ Niech nasza noga rozdepcze ich pola zasiane! / Użycz nam nadmiernej rozkoszy mordowania dorosłych, jak też i dzieci/ Pozwól zanurzyć nasz miecz w ich ciało/ I spraw, że kraj polski w morzu krwi i zgliszczach zniszczeje/ Niemieckie serce nie da się zmiękczyć/ Zamiast pokoju, niech wojna zapanuje między dwoma państwami/ A jeśli kiedyś będę się zbroił do walki na śmierć i życie/ To będę wołał, umierając: zmień, o panie Polskę w pustynię"
Wydaje się, że każdy zdroworozsądkowy obywatel RP łatwo znajdzie paralele obecnej polityki z tezami owej
"modlitwy".
Szczególnie ostatni jej verset upodobała sobie europejska "koalicja 13 grudnia i 8 gwiazdek" sprawująca obecnie rządy w Polsce.
https://culture.pl/pl/dzielo/filip-cwik-zaloba-narodowa
Z szacunkiem, podziękowaniem za postawę w dniach przełomowych dla całego narodu i z pozdrowieniami dla aktywnych wtedy działaczy SOLIDARNOŚCI a dziś naszych członków i sympatyków :
Min. Ewarysta Waligórskiego, prof. Józefa Hałasy, prof. Wenancjusza Domagały, prof. Elżbiety Ronin- Walknowskiej, dr. n. med. Michała Kurowskiego, dr. Bogusława Zarzyckiego i red. Lecha Galickiego.
W imieniu stowarzyszenia Senat Obywateli Szczecina / S.O.S/
Wojciech Żebrowski

Dr n. med. Wojciech Żebrowski
Uznany lekarz - ortopeda, chirurg.Absolwent szczecińskiej Pomorskiej Akademii Medycznej. Uczeń prof.Tomasza Żuka - twórcy szczecińskiej szkoły ortopedycznej. Wiedzę i doświadczenie zawodowe uzupełniał w wiodących klinikach uniwersyteckich Bolonii, Padwy, Florencji i Bresci /stypendysta rządu włoskiego/. Motto: ”Urbem, urbem, mi Rufe,cole et in ista luce vive! ".
Założyciel i aktywny członek Stowarzyszenia "Senat Obywateli Szczecina" - skrót:/S.O.S./ .
Link: https://senatobywateli.szczecin.pl/stowarzyszenie/
Od lat Autor, to spiritus movens działań w sferze upowszechniania wysokiej kultury, historii Polski i wszystkiego co służy dobru oraz podwyższeniu intelektualnej jakości egzystencji, w polskich dniach powszednich i świętach narodowych, przede wszystkim społeczności Szczecina.
Od lat Autor, to spiritus movens działań w sferze upowszechniania wysokiej kultury, historii Polski i wszystkiego co służy dobru oraz podwyższeniu intelektualnej jakości egzystencji, w polskich dniach powszednich i świętach narodowych, przede wszystkim społeczności Szczecina.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)