Pismo święte informuje o "Słowie wcielonym", które Pan Bóg objawił wszystkim ludziom ponad dwadzieścia wieków temu. Nazywa się ono Jezus Chrystus, jest Drogą, Prawdą i Życiem i jest wieczne. To drugie słowo, nazwijmy je "prezentem" jest jeszcze ciepłe. Pochodzi z ust Tuska i nazywa się "Polska - Wielki Przełom". Adresowane teoretycznie do wszystkich, w istocie jest ideologicznym podarunkiem dla wyborców "Koalicji 13 - grudnia" zawiedzionych brakiem obiecanego pogrzebu PiS i stypy... Ponad roczny rajd po przepisach, po domach, urzędach i sądach, z kancelarią Prezydenta RP i Sądem Najwyższym włącznie zakończył się wielkim chaosem państwa. Państwa prawa już nie ma. Śmieje się opozycja i zagranica. Prof. Jacek Czaputowicz, były szef MSZ, stwierdził, że polityka obecnego rządu sprowadza nas do roli drugorzędnego kraju, a status Polski do ligi podwórkowej. Za chwilę wojska rosyjskie mogą stanąć przy naszej wschodniej granicy a premier ogranicza kompetencje najwyższego zwierzchnika sił zbrojnych zamiast przygotowywać infrastrukturę, logistykę i społeczeństwo na wypadek wojny. Poparcie zwolenników dla rządu D.Tuska spadło w styczniu br. do 31 % a odsetek przeciwników wzrósł do 43 %. Po roku zawiedzionych nadziei trzeba było więc ponownie sięgnąć do arsenału kłamstw, przyodziać je w nowe szaty i szumnie zaprezentować swoim, jako nowość. Ale natychmiast po ogłoszeniu wielkiego przełomu, za sprawą publicystów i polityków, nawet tych przychylnych rządowi, pojawiły się różne prześmiewcze uwagi w stylu: "ale to już było, panie premierze". Reprezentacyjny "platformers z odzysku" L. Miller, na wieść o mariażu D. Tusk - R. Brzóska natychmiast przypomniał duet M. Wilczek - M. Rakowski, czyli małżeństwo z rozsądku sprzed niemal półwiecza.
Przełomy to nie wzniosłe słowa, to specjalność wybitnych mężów stanu, którzy swoim pomysłem lub decyzją zmieniają świat na lepszy a historia im tego nie zapomina. Pan Tusk jest politykiem sprawnym, ale to nie ten format osobowy. Jedyne co pozostawił w pamięci obywateli po swoich pierwszych rządach, to wydłużenie czasu pracy Polek i Polaków oraz podział społeczny, który obecnie nadal pogłębia. Autentyczny przełom w powojennej historii świata zapewnili: Charles de Gaulle, Ronald Regan i Donald Trump, nasz wielki papież JP2 oraz ruch SOLIDARNOŚĆ. Niestety D. Tusk nie docenił tych faktów, walnie przyczyniając się do obalenia wyłonionego demokratycznie rządu Jana Olszewskiego, wieloletniego doradcy Związku i obrońcy ludzi Solidarności. W skali własnej partii, czyli ufundowanego przez Niemców - KLD przekształconego póżniej w PO - wyciął całą elitę intelektualną tej partii: Macieja Płażyńskiego, Andrzeja Olechowskiego, Jana Marię Rokitę i prof. Zytę Gilowską. Nie, ten pan nie zasługuje na miano budowniczego dobra wspólnego, tym bardziej autora przełomu.
"Alegoria głupoty" - obraz Quentina Massysa, początek XVI w.
Trzeba w tym miejscu zapytać, co sprawia, że mimo świadomości takich fatalnych dokonań osobistych około 1/3 Polaków nadal stoi za Tuskiem i bezkrytycznie poddaje się woli swojego lidera? Przecież są tam zacni, wykształceni i otwarci na świat ludzie - nasi znajomi, koledzy, przyjaciele... Ideologia, ideologia lewicowo-liberalna, która opanowała, niczym dżuma, Europę i sporą część świata i propaganda modo J. Goebbels. Wmawiano im przez lata, że te wszystkie anomalie, które owa opcja miała na swoich sztandarach oznaczają nowoczesność, postęp, wolność, szansę na rozwój i bycie lepszym, a oni w to uwierzyli i nadal, niestety, wierzą narażając się na śmieszność i politowanie. Obudzili się już nawet mało skłonni do zmian Niemcy, do niedawna główni promotorzy dewiacji i siły w Europie. Ich koalicja koloru sygnalizacji świetlnej /SPD+Zieloni + FDP/ upadła mając najkrótszy żywot w powojennej historii. W najbliższych wyborach FDP walczyć będzie o przetrwanie parlamentarne a SPD szykuje się na najgorszy wynik w historii wyborów do Bundestagu. Lewica niemiecka idzie na aut! Wyborcy prawdopodobnie powiedzą jej raus! No chyba, że w rewanżu za skuteczna pomoc od Niemców pomoże Donald Tusk, były przewodniczący Rady Europy. Mógłby na przykład wziąć paru silnych ludzi, sprawdzonych dobrze w maltretowaniu księdza i dwóch kobiet w polskim więzieniu i pojawić się z niezapowiedzianą wizytą u sąsiada za Odrą. Noblesse oblige!
Wracając do pytania, to odpowiedzi na nie szukać wypada u psychologów i filozofów. Ja je znalazłem u Platona, w jego metaforze jaskini. Uwięzieni i przykuci kajdanami do ściany ludzie widzą tylko cienie osób poruszających się za ich plecami, które biorą za rzeczywistość. Gdyby któryś zerwał kajdany i zdołał się obrócić ujrzałby prawdziwy obraz. A gdyby tak jeszcze zdołał wyjść na zewnątrz i zobaczyć realny świat, mógłby powrócić i oznajmić pozostałym prawdę. Czy zakuci w kajdany ludzie przyzwyczajeni do oglądania latami ruchomych cieni na ścianie łatwo uwierzyliby jednak w opowieść o tym realnym świecie? Obecnie już nie żyjemy w jaskiniach, zamieniliśmy je na bańki a tradycyjne kajdany - na pęta ideologiczne. Wyzwolenie się z pęt ideologii wymaga niemało odwagi i siły, nie każdego na nie stać. Najbliższa okazja, to wybory prezydenckie w Polsce. Po dwukrotnej kompromitacji połowy wyborców czas na rehabilitację. Zobaczymy ile "zakutych" wyzwoli się z krępujących ich więzów. Próbuje to robić minister finansów Andrzej Domański, przykuty do ściany niemożności przez swojego szefa. Mając świadomość ciążącego na nim ustawowego obowiązku chciałby może wypłacić fundusze prawnie należne PiS-owi ale z obawy o reakcję premiera próbuje ratować się tezą o wewnętrznej sprzeczności uchwały PKW. Biedaczek, chyba opuszczał lekcje z historii starożytnej w szkole, bo nie zna najsłynniejszego zdania wewnętrznie sprzecznego cytowanego do dziś, które wypowiedział Sokrates w V wieku przed naszą erą: "Wiem, że nic nie wiem". Z Sokratesa nawet D. Tusk nie odważyłby się chyba zadrwić.
Wojciech Żebrowski

Dr n. med. Wojciech Żebrowski
Uznany lekarz - ortopeda, chirurg. Absolwent szczecińskiej Pomorskiej Akademii Medycznej. Uczeń prof.Tomasza Żuka - twórcy szczecińskiej szkoły ortopedycznej. Wiedzę i doświadczenie zawodowe uzupełniał w wiodących klinikach uniwersyteckich Bolonii, Padwy, Florencji i Bresci /stypendysta rządu włoskiego/.Motto: ”Urbem, urbem, mi Rufe,cole et in ista luce vive! ". Założyciel i aktywny członek Stowarzyszenia "Senat Obywateli Szczecina" - skrót:/S.O.S/ .
https://senatobywateli.szczecin.pl/
Od lat Autor, to spiritus movens działań w sferze upowszechniania wysokiej kultury, historii Polski i wszystkiego co służy dobru oraz podwyższeniu intelektualnej jakości egzystencji, w polskich dniach powszednich i świętach narodowych, przede wszystkim społeczności Szczecina.
******
Moje konto w Salonie24 z wielką radością udostępniam Osobom nietuzinkowym, które mają do przekazania w przestrzeni medialnej informacje o sprawach istotnych.
(lg)

Przełomy to nie wzniosłe słowa, to specjalność wybitnych mężów stanu, którzy swoim pomysłem lub decyzją zmieniają świat na lepszy a historia im tego nie zapomina. Pan Tusk jest politykiem sprawnym, ale to nie ten format osobowy. Jedyne co pozostawił w pamięci obywateli po swoich pierwszych rządach, to wydłużenie czasu pracy Polek i Polaków oraz podział społeczny, który obecnie nadal pogłębia. Autentyczny przełom w powojennej historii świata zapewnili: Charles de Gaulle, Ronald Regan i Donald Trump, nasz wielki papież JP2 oraz ruch SOLIDARNOŚĆ. Niestety D. Tusk nie docenił tych faktów, walnie przyczyniając się do obalenia wyłonionego demokratycznie rządu Jana Olszewskiego, wieloletniego doradcy Związku i obrońcy ludzi Solidarności. W skali własnej partii, czyli ufundowanego przez Niemców - KLD przekształconego póżniej w PO - wyciął całą elitę intelektualną tej partii: Macieja Płażyńskiego, Andrzeja Olechowskiego, Jana Marię Rokitę i prof. Zytę Gilowską. Nie, ten pan nie zasługuje na miano budowniczego dobra wspólnego, tym bardziej autora przełomu. 
Wracając do pytania, to odpowiedzi na nie szukać wypada u psychologów i filozofów. Ja je znalazłem u Platona, w jego metaforze jaskini. Uwięzieni i przykuci kajdanami do ściany ludzie widzą tylko cienie osób poruszających się za ich plecami, które biorą za rzeczywistość. Gdyby któryś zerwał kajdany i zdołał się obrócić ujrzałby prawdziwy obraz. A gdyby tak jeszcze zdołał wyjść na zewnątrz i zobaczyć realny świat, mógłby powrócić i oznajmić pozostałym prawdę. Czy zakuci w kajdany ludzie przyzwyczajeni do oglądania latami ruchomych cieni na ścianie łatwo uwierzyliby jednak w opowieść o tym realnym świecie? Obecnie już nie żyjemy w jaskiniach, zamieniliśmy je na bańki a tradycyjne kajdany - na pęta ideologiczne. Wyzwolenie się z pęt ideologii wymaga niemało odwagi i siły, nie każdego na nie stać. Najbliższa okazja, to wybory prezydenckie w Polsce. Po dwukrotnej kompromitacji połowy wyborców czas na rehabilitację. Zobaczymy ile "zakutych" wyzwoli się z krępujących ich więzów. Próbuje to robić minister finansów Andrzej Domański, przykuty do ściany niemożności przez swojego szefa. Mając świadomość ciążącego na nim ustawowego obowiązku chciałby może wypłacić fundusze prawnie należne PiS-owi ale z obawy o reakcję premiera próbuje ratować się tezą o wewnętrznej sprzeczności uchwały PKW. Biedaczek, chyba opuszczał lekcje z historii starożytnej w szkole, bo nie zna najsłynniejszego zdania wewnętrznie sprzecznego cytowanego do dziś, które wypowiedział Sokrates w V wieku przed naszą erą: "Wiem, że nic nie wiem". Z Sokratesa nawet D. Tusk nie odważyłby się chyba zadrwić.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)