Zdjęcie czołowe: Obraz: Polonia. Jacek Malczewski.
Zakończona kampania prezydencka przyniosła zwycięstwo polskiej prawicy i przegraną lewicowo-liberalnej i postkomunistycznej koalicji premiera Donalda Tuska. Przyczyn porażki obozu rządzącego analitycy polityczni wymieniają wiele. Dominuje mocno krytyczna ocena dotychczasowej działalności rządu. Nawet wśród popleczników.
Dodatkowo niesłowność, ignorancja, brak umiarkowania i klasy premiera oraz części ministrów a także nużąca jednych, a oburzająca innych, negatywna oracja ad personam i ad gremium. 
Zbyt długo rządzący epatują nienawiścią, zemstą i chęcią skutecznego poskromnienia opozycji przy pomocy niecnych narzędzi "demokracji walczącej" - pomówień, donosów i nieudowodnionych zarzutów itp... A wszystko to z pomocą szerokiego frontu wyspecjalizowanych organizacji pozarządowych, sowicie sponsorowanych z wrogo nastawionych do polskiej opozycji struktur unijnych i poza-unijnych. Polacy mają tego dosyć!.
Zwycięstwo dr. Karola Nawrockiego nad dr. Rafałem Trzaskowskim, kandydatem obozu władzy, przygotowywanym latami do funkcji gospodarza Belwederu, wpisuje się w zapoczątkowaną wyborem prezydenta Donalda Trumpa w USA normalizację polityczną z jej skrętem w stronę konserwatywną. I chociaż to dopiero początek tej zmiany, a lewicowe kadry okupują nadal większość strategicznych pozycji w państwach i w Unii Europejskiej, to zmiany mentalne wyborców są zauważalne i dobrze rokują na przyszłość. Przede wszystkim ludzie zaczęli sami myśleć zamiast, jak to bywało wcześniej, bezmyślnie powtarzać argumenty Onetu, Gazety Wyborczej czy TVN-u. Znudził się anty-PiS. Trudno nie zgodzić się też z poglądem wyartykułowanym przez córkę premiera Tuska, że wyborów politycznych należy dokonywać na podstawie wielu aspektów, ze szczególną uważnością kto jakim jest człowiekiem. Wydaje się, że takie właśnie podejście polskich wyborców do niedzielnego głosowania zadecydowało m.in. o wygranej Karola Nawrockiego.

Obaj z R. Trzaskowskim startowali z bardzo różnego pułapu i z różnym doświadczeniem w polityce. Pan Rafał Trzaskowski z wysokiego słupka popularności i z bogatym obyciem politycznym. Dla niego miała to być szansa udanego rewanżu za przegraną w 2020r. z prezydentem Andrzejem Dudą, a dla K. Nawrockiego - szansa pierwszego wejścia na polityczny "Giewont". Obaj panowie byli poddawani systematycznej, chociaż nierównej ofensywie medialnej - brudnej wobec kandydata obywatelskiego i wspierającej wobec kandydata "koalicji 13 grudnia". Tym więcej trzeba więc cenić zwycięską postawę K. Nawrockiego, który sprostał agresji obozu władzy, systematycznie rozwijał swoje umiejętności i z tygodnia na tydzień piął się w sondażach przedwyborczych. Bo istotnie, tym, co rzucało się w oczy w kampanii K. Nawrockiego była widoczna męskość, wielka pracowitość i stały rozwój. Wyrażał się on systematyczną poprawą kontaktu osobistego z wyborcami, poprawą wypowiedzi i mowy ciała oraz udzielającą się otoczeniu wiarą w końcowe zwycięstwo. Nie zachwiały jej ani perfidne zasadzki, ani karygodne przecieki aparatu państwowego z tajnymi służbami włącznie, ani pierwsze niekorzystne sondażowe wyniki wieczoru wyborczego. Osobiście zanotowałem jedną tylko wpadkę K. Nawrockiego w całej kampanii - włożenie snusa do ust podczas debaty telewizyjnej. Ale również wpadek miał on debiutant mniej niż doświadczony R. Trzaskowski, który aż dwukrotnie publicznie stchórzył. Najpierw zaniechał debaty w telewizji Republika, a innym razem opuścił studio telewizyjne w reakcji na tyradę G. Brauna. Zamiast podjąć pojedynek na słowa i dać jej odpór - zachował się jak tchórz, wolał uciec!
Dla odmiany kandydat obywatelski uczestniczył dzielnie we wszystkich debatach medialnych, prezentując ogromną odporność psychiczną, podziwu godną odwagę, takt, wysokie morale oraz wytrzymałość fizyczną. Dlatego per saldo zasłużył sobie na zaufanie wyborców polskiej prawicy i ... Belweder. W tak trudnych i niepewnych czasach, jakie przed nami, przy podzielonej klasie politycznej oraz miernej i biernej rzeszy zwolenników "koalicji 13 grudnia", mocny prezydent państwa a zarazem mąż stanu jest na wagę złota. Rzeczywiście nolens volens "Cała Polska Wygrała". Znalazło to natychmiast odzwierciedlenie w skomponowanej ad hoc piosence młodzieżowej z wymownym wersetem: "Mieliśmy Chrobrego, mamy Nawrockiego". ( Link do fot./strony poniżej: https://bialykruk.pl/wpis )
W polityce międzynarodowej nowo wybrany prezydent Polski musi się liczyć z nieustannymi knowaniami sąsiadów, a dodatkowo z nieprzychylną mu Komisją Europejską. Nie lekko będzie miał też w kraju. Zapowiada to wymownie brak powyborczych gratulacji od D. Tuska, jako jedynego europejskiego premiera. W podzielonej Polsce będzie on z jednej strony nieustannie poddawany jątrzącym zaczepkom premiera rozgoryczonego przegraną swojego pupila, a z drugiej - ogromnej presji żądań popierającej go dotąd opozycji. Pomóc może po pierwsze - starannie i mądrze dobrany zespół fachowych współpracowników klasy pana Jacka Sariusza Wolskiego i po drugie - otwarcie się na budowę mocnego centrum, czyli propaństwowego i proprezydenckiego ruchu obywatelskiego, zapełniającego nasz polityczny "Rów Mariański". W rozruchu i w strukturach regionalnych tego ruchu powinna odnależć się istniejąca już kadra oraz członkowie sieci Akademickich Klubów /AKO/ i sprawdzonych stowarzyszeń obywatelskich oraz innych gremiów patriotycznych, w tym ludzi młodych, zaś zasadniczą platformą programową łączącą wszystkich członków ruchu należałoby uczynić oryginalny tekst "Pięciu Prawd Polaków". Wydaje się, że publiczne przypomnienie treści tego unikalnego dokumentu i nadanie mu nowej roli "dokumentu zgody narodowej i tożsamości obywatelskiej"" powinno być nie tylko przywilejem ale wręcz obowiązkiem nowowybranego prezydenta. Zobowiązuje go do tego m. in. wcześniej pełniona funkcja szefa Instytutu Pamięci Narodowej /IPN/ oraz słowa na temat odbudowy wspólnoty, wypowiadane w trakcie kampanii wyborczej.
Serdecznie pozdrawiam,
Wojciech Żebrowski

Dr n. med. Wojciech Żebrowski
Uznany lekarz - ortopeda, chirurg. Absolwent szczecińskiej Pomorskiej Akademii Medycznej. Uczeń prof. Tomasza Żuka - twórcy szczecińskiej szkoły ortopedycznej. Wiedzę i doświadczenie zawodowe uzupełniał w wiodących klinikach uniwersyteckich Bolonii, Padwy, Florencji i Bresci /stypendysta rządu włoskiego/.Motto: ”Urbem, urbem, mi Rufe,cole et in ista luce vive! ". Założyciel i aktywny członek Stowarzyszenia "Senat Obywateli Szczecina" - skrót:/S.O.S/ .
https://senatobywateli.szczecin.pl/
Od lat Autor, to spiritus movens działań w sferze upowszechniania wysokiej kultury, historii Polski i wszystkiego co służy dobru oraz podwyższeniu intelektualnej jakości egzystencji, w polskich dniach powszednich i świętach narodowych, przede wszystkim społeczności Szczecina.
******
Moje konto w Salonie24 z wielką radością udostępniam Osobom nietuzinkowym, które mają do przekazania w przestrzeni medialnej informacje o sprawach istotnych.
(lg)



W polityce międzynarodowej nowo wybrany prezydent Polski musi się liczyć z nieustannymi knowaniami sąsiadów, a dodatkowo z nieprzychylną mu Komisją Europejską. Nie lekko będzie miał też w kraju. Zapowiada to wymownie brak powyborczych gratulacji od D. Tuska, jako jedynego europejskiego premiera. W podzielonej Polsce będzie on z jednej strony nieustannie poddawany jątrzącym zaczepkom premiera rozgoryczonego przegraną swojego pupila, a z drugiej - ogromnej presji żądań popierającej go dotąd opozycji. Pomóc może po pierwsze - starannie i mądrze dobrany zespół fachowych współpracowników klasy pana Jacka Sariusza Wolskiego i po drugie - otwarcie się na budowę mocnego centrum, czyli propaństwowego i proprezydenckiego ruchu obywatelskiego, zapełniającego nasz polityczny "Rów Mariański". W rozruchu i w strukturach regionalnych tego ruchu powinna odnależć się istniejąca już kadra oraz członkowie sieci Akademickich Klubów /AKO/ i sprawdzonych stowarzyszeń obywatelskich oraz innych gremiów patriotycznych, w tym ludzi młodych, zaś zasadniczą platformą programową łączącą wszystkich członków ruchu należałoby uczynić oryginalny tekst "Pięciu Prawd Polaków". Wydaje się, że publiczne przypomnienie treści tego unikalnego dokumentu i nadanie mu nowej roli "dokumentu zgody narodowej i tożsamości obywatelskiej"" powinno być nie tylko przywilejem ale wręcz obowiązkiem nowowybranego prezydenta. Zobowiązuje go do tego m. in. wcześniej pełniona funkcja szefa Instytutu Pamięci Narodowej /IPN/ oraz słowa na temat odbudowy wspólnoty, wypowiadane w trakcie kampanii wyborczej.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)