"Polityka jagiellońska!" mówią Szeremietiew, Mojsiewicz, Górski, pewnie też wielu innych, których nazwiska chciałbym poznać, by wiedzieć kto jeszcze koniunkturalnie albo z braku wyobraźni lansuje tego typu idee. Ludzie znający się na polityce a karmiący się bajkami, być może ludzie, którzy koniunkturalnie celem mobilizacji czytelników czy zwolenników używają bajek i okrągłych ładnych haseł. Jeżeli są to politycy czy zawodowi publicyści, to jak można to podejmować, jak można tak bzdurzyć, gdy się nie potrafi przejąć władzy albo przy władzy się utrzymać? Publiczne gadanie "na poważnie" o "Federacji Środkowoeuropejskiej pod przewodnictwem Rzeczpospolitej" przy obecnym stanie Rzeczpospolitej, dwuwładzy, polaryzacji, konfliktów strukturalnych i systemowych.
Realnym pokłosiem tego typu mrzonek jest poparcie dla "ukraińskich aspiracji", te flagi przyczepione do klap dziennikarzy pewnej redakcji, ta egzaltacje i politycy jak psy Pawłowa na ukraińskim wiecu i w konsekwencji dalsze brnięcie w absurd - unijnosceptyczni politycy na wielkim wiecu poparcia dla Unii i niemieckosceptyczni politycy opowiadający się za rozwiązaniami służącymi interesom Niemiec, polscy patrioci ramie w ramię z ukraińskimi "lachy za San" patriotami.
Kto zarządza tym cyrkiem? Może ktoś z blogerów i czytelników ma pomysł? Może ja jestem w błędzie i ktoś mnie z niego wyprowadzi. Może z konfliktu wewnętrznego na Ukrainie Rzeczpospolita może coś ugrać?


Komentarze
Pokaż komentarze (4)