18 obserwujących
573 notki
198k odsłon
490 odsłon

Wyznania mięsożercy.

Wykop Skomentuj18

Jeszcze wakacje, a skoro wakacje to wakacyjne wspomnienie na modny ostatnio temat pożerania mięsa. Zanikający ten zwyczaj również -dzieści lat temu kultywowano pokątnie, głównie z braku mięsa do pożarcia. Żeby oddawać się swojemu hobby jedzenia w ogóle, a mięsa w szczególności rodziny wyruszały na wieś do dziadków, bo wtedy wszyscy dziadkowie mieszkali na wsi.

Co dzisiaj jemy na obiad Wojtusiu?
-A co mogę?
-Możesz kurczaka, możesz schabowego, możesz kaczkę. A może króliczka?
-Króliczka, króliczka!
-To idź z dziadkiem.
I szliśmy z dziadkiem, żebym sobie wybrał króliczka do zjedzenia.
-Ale dziadku, nie zabijaj go!
-Nie?
-Bo ja mam takie prawdziwe strzały, z gwoździami. Ty go wypuść, a ja go upoluję.
-Eee, ucieknie ci, uciął dziadek po czym kantem dłoni, „z karata” przetrącił królikowi kark.
Alternatywnie mogłem wybrać sobie kurczaka do rosołu, a nawet próbować go złapać, co nigdy się nie udawało, tyleż z mojej dupowatości, co z niechęci wywalenia się w kurzą kupę, których pełno było wokół obejścia. Koniec końców kurczaka łapała i pozbawiała głowy babcia i owszem, kurczak pozbawiony głowy biegał równie żwawo, co rzuca cień wątpliwości na inteligencję takich sprinterów na przykład.
Tak że tak, zasłyszany gdzieś postulat, żeby nakazać mięsożernym samym uśmiercać ich obiady, jest dla mnie spoko, damy radę. Myślę.
Ba, w czasach dużo późniejszych zdarzyło mi się – nad Amazonką – zjadać robaki żywcem i się nie porzygać. I świnkę morską też jadłem i różne, niedługo wcześniej uśmiercone kreatury prawie na surowo także.
Nie poddaje się modzie na weganizm, nie zamierzam też innym modom, np. na kremację. Zatem moment w którym sam zostanę pożarty na surowo przez różne małe stworzenia, jest z każdym dniem coraz bliższy. I nie będzie to uczta wegańska.

image

Wykop Skomentuj18
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Rozmaitości