- tak to najwyraźniej zaplanowano i mając wiedzę o późniejszej sekwencji wydarzeń trudno mieć co do tego wątpliwości. „Bękart wersalski” – jak po odzyskaniu niepodległości wdzięcznie Polskę określali wrogowie - przeszkadzał najwyraźniej nie tylko agresywnym sąsiadom ale i niektórym „sojusznikom”. Tak przy okazji, 17 września to tragiczna data nie tylko dla Polaków – ten dzień to początek końca całego regionu Europy Środkowej w formie, w jakiej istniał i funkcjonował do tej pory. To właśnie wtedy rozpoczęto dzieło ostatecznego zniszczenia wspaniałej, wielowiekowej kultury ziem położonych między Bugiem a Dnieprem i Bałtykiem a Morzem Czarnym (dewastację rozpoczęli bolszewicy niedługo po rewolucji październikowej). Aby tego dokonać konieczne było zniszczenie II RP oraz przeprowadzenie czystek etnicznych na Kresach.
Opisów sowieckiej agresji na Polskę i relacji świadków jest dziś, po latach komunistycznego zakłamania, wiele. Brakuje za to rzetelnych analiz tego dramatu, choć tu i ówdzie pojawiają się publikacje próbujące naświetlać sprawy mniej znane a przede wszystkim ciągle bardzo niewygodne. O nich „się nie mówi”, nie ma wielkich dotacji na ich badanie, nie ma większego zainteresowania instytucji, nie ma wokół nich w ogóle nic i nikogo poza nielicznymi wyjątkami. Najwyraźniej chodzi więc o wiedzę bardzo istotną i dziś, której ujawnienie mogłoby wywołać większą burzę i naruszyć różne interesy.
Znalezienie odpowiedzi na zadane pytania jest sprawą wyjątkowo niewdzięczną. W okresie komuny jakiekolwiek rzeczowe opracowanie nie było możliwe z powodów oczywistych. Po upadku komuny też nie było klimatu do racjonalnej oceny – wszyscy pamiętaliśmy, jak zakłamani komunistyczni historycy rozszarpywali wręcz IIRP – państwo bardzo niedoskonałe ale jednak niepodległe. Do jej polityków podchodzono z nienawiścią i odsądzano ich od czci i wiary (zetknęłam się np. swego czasu z komunistycznymi bredniami, że Beck był szpiegiem niemieckim – przy wszelkich zastrzeżeniach wobec Becka akurat posądzenie go o pracę dla wywiadu niemieckiego jest kompletnie chybione). Toteż wielu unikało tematu nie chcąc wpisywać się w sowiecką narrację. Nie tak dawno temu nastała znów moda na krytykę totalną władz IIRP połączoną ze snuciem dziwacznych, alternatywnych wersji historii. To też niczego nie wyjaśnia, prowadzi jedynie w krainę chorych fantazji a za granicą stwarza preteksty do ataków na Polskę z powodu urojonego nazizmu – wszystko elegancko, z powołaniem się na polskich autorów.
Dzisiejsza rocznica to doskonały moment na zadanie sobie kolejnego pytania, tym razem odnoszącego się do teraźniejszości. Czy sprawy dojrzały już do tego, aby zacząć rzeczowo i na chłodno analizować sytuację przed wrześniem i z września 39 roku, gdzieś pomiędzy bezkrytycznym podejściem do polityki IIRP a sowiecką antypolską propagandą? Zmierzenie się z takim zadaniem może być trudne i bolesne, jak zwykle bywa w przypadku, gdy przychodzi zmierzyć się z własnymi błędami i zaniedbaniami czy nawet ze zdradą interesu państwa i narodu we własnych szeregach. Jest ono jednak konieczne – bez rzetelnej analizy nie może być mowy o wyciągnięciu właściwych wniosków na teraźniejszość i przyszłość. Generalnie jako państwo i jako naród nie musimy się tej prawdy wstydzić a i „sojusznikom” dobrze byłoby w pewnych sytuacjach o pewnych faktach przypomnieć.
P.S. Bardzo chętnie wysłucham Państwa zdania w sprawie - także, jeżeli jest ono odmienne od mojego. Uprzedzam jednak, że na moim blogu nie ma miejsca dla pospolitych chamów oraz trolli wszelkiej maści - bolszewickich, skretyniałych, antypolskich i wszelkich innych. Wpisy nie na temat oraz obraźliwe i rozwalające dyskusję będą usuwane.




Komentarze
Pokaż komentarze (142)