W najnowszej Krytyce Politycznej jest niezwykle ciekawy wywiad Sierakowskiego z Cezarym Michalskim. Bardzo osobisty, trochę nawet ekshibicjonistyczny, ale świetny. Przeprowadzając autopsychoanalizę, Michalski naświetla przy okazji kwestie związane z całym pokoleniem i analizuje sytuację polityczną w Polsce. Dochodząc często (nie zawsze) do wniosków zbieżnych z linią KP, ale zatrzymując się na przeświadczeniu, że nic się nie da zrobić, albo nawet że powinno się bronić status quo w imię minimalizacji cierpienia. Środowisku KP nie ufa, zarzucając mu brak hamulców w narzucaniu swojej wizji, a jednocześnie własną osobą pokazuje, że takie hamulce na początku działania uniemożliwiają jakikolwiek start do zmian.
Michalski nazywa siebie oportunistą, hipokrytą i paranoikiem. I nie jest to raczej kokieteria, ani masochizm, tylko zmęczona szczerość i duża samoświadomość. Potwierdza tym samym tezę Żiżka, że dzisiaj pacjent psychoanalizy sam stawia sobie diagnozę, nazywa swoje syndromy/kompleksy i wcale go to nie leczy. Michalski bardzo świadomie mówi o swojej niechęci do Michnika, przyznając, że to forma Michnika doprowadzała go do szału, natomiast ideologicznie istnieją między nimi duże zbieżności. Po takim wywiadzie chyba z mniejszą irytacją podchodzę do antymichnikowskiej obsesji Michalskiego. A z drugiej strony balansuje on w tym tekście gdzieś między szczerością, a cynizmem, między aideologiczną prawdą, a prawdziwą aideologicznością.
Bardzo ciekawe są wypowiedzi Michalskiego na temat katolicyzmu i ogólniej religii. Ciekawe i ukazujące sposób myślenia głęboko świecki, poruszający się na płaszczyźnie odległej lata świetlne od myślenia katolickiego. Kiedy Michalski mówi o konieczności uznania zapośredniczenia prawdy, to jest nowoczesnym agnostykiem albo katolikiem kulturowym, inną rasą niż katolik dogmatyczny.



Komentarze
Pokaż komentarze (2)