W uścisku służb specjalnych
Wczoraj miałem okazję obejrzeć bardzo ciekawy film z połowy lat 90. pt. „Gry uliczne”. Jest to historia dwóch młodych dziennikarzy telewizyjnych, którzy zupełnie przypadkowo zajęli się próbą wyjaśnienia mordu dokonanego przez SB na Stanisławie Pyjasie. Początkowy optymizm młodych reporterów szybko ustępuje przerażeniu z jakim odkrywają fakt, iż wraz ze zbliżaniem się do odkrycia prawdy o tym mordzie, z odnajdywaniem kolejnych osób (byłych SB -ków, często na prominentnych stanowiskach : senator, prezes banku ) związanych z tym mordem piętrzą się przed nimi liczne problemy. Jak nie nagła kontrola policji i rewizja ich samochodu oraz próba zgarnięcia przez stróżów prawa kasety ze zgromadzonym już materiałem, to przeszukanie pokoju, a także liczne ostrzeżenia i pogróżki. Śledząc losy filmowych bohaterów dochodzimy do przekonania, że wpływy byłej SB w tzw. III RP są przeogromne i wcale się nie zmniejszają. Film kończy się dość dramatycznie, a mianowicie zamordowaniem jednego z młodych reporterów. Zapadła mi w pamięci jedna konkluzja z tego filmu, a mianowicie, że SB jeśli już dostarcza świadków to martwych.
Powiedzą niektórzy, że opisywane przeze mnie wydarzenie są tylko i wyłącznie filmową i zapewne miałby rację, gdyby nie nasza brutalna rzeczywistość. Przeglądając prasę natrafiłem na bardzo bulwersującą sprawę tajemniczej śmierci siedmiu osób związanych ze sprawą mordu na księdzu Jerzym Popiełuszcze. W grudniu 2004 roku umiera Jan O. jeden z ważniejszych świadków mogących obalić dotychczasowe ustalenia okoliczności śmierci kapelana Solidarności. Przyczyną jego śmierci miało być rzekome zatrucie alkoholem metylowym. Na dwa i pół roku przed swoją śmiercią Jan O. był przesłuchiwany przez prokuratora z IPN -u i zeznał wówczas, że dnia 25 października około godziny 22 widział jak tajemniczy mężczyźni wrzucają zwłoki do Wisły we Włocławku. Zarówno Jan O. jak i jego towarzysze – kolega i szwagier – znajdowali się tak blisko miejsca tego zdarzenia, że spadające zwłoki niemal nie wpadły do ich łódki. Zeznania tegoż świadka podważały oficjalną wersję zabójstwa, która mówiła, że uprowadzenia i mordu na ks. Popiełuszce dokonać miało trzech oficerów SB : G. Piotrowski, W. Chmielewski i L. Pękala, a akcję zaplanował i kierował jej wykonaniem ich bezpośredni przełożony płk. A. Pietruszka. Według ustaleń dziennikarzy w dniu 25 października ci trzej rzekomi zabójcy znajdowali się od dawna w areszcie, w którym to przyznali się do uprowadzenia i zabójstwa księdza. Jana O. znaleziono martwego w szpitalu wrocławskim, a alkoholem metylowym miał się zatruć podczas hospitalizacji. Niestety żadnych bliższych informacji na temat jego śmierci nie posiadamy, a to z tego powodu, że nie przeprowadzono sekcji zwłok zmarłego, chociaż o to wnioskowała jego rodzina.
Jednak śmierć Jana O. nie była jedyną zagadką towarzyszącą wyjaśnianiu mordu dokonanego na księdzu Popiełuszcze. Otóż w podobny sposób zmarły dwie osoby z najbliższej rodziny kapelana Solidarności. Również w ich przypadku przyczyną śmierci było zatrucie alkoholem metylowym. Już w roku 1992r w szpitalu w Białymstoku zmarł syn brata księdza Jerzego, Józefa Popiełuszki – Tomasz, przed którego śmiercią jego ojciec otrzymywał anonimowe telefony, żądające zaprzestania zajmowania się wyjaśnianiem śmierci księdza Popiełuszki i aby on oraz jego najbliżsi nie rozmawiali z prokuratorami z IPN -u. 1 lutego 2000r. zmarła, również z powodu zatrucia alkoholem metylowym, Danuta Popiełuszko, żona drugiego brata księdza – Stanisława. Poziom alkoholu we krwi wielokrotnie przewyższał dawkę śmiertelną. Z relacji jej znajomych wiadomo, że Danuta nie piła alkoholu. Niestety również w jej przypadku nie zgodzono się na przeprowadzenie sekcji zwłok. Lekarz, który widział ciało zmarłej stwierdził : „Na jej rękach zauważyłem maleńkie ślady po igłach w okolicach żył. Wskazywały, że ktoś wstrzyknął tej pani truciznę w formie stężonego alkoholu”. Mąż pani Danuty wielokrotnie domagał się wznowienia śledztwa w sprawie zabójstwa księdza Jerzego, aby ustalić prawdziwych inspiratorów tej zbrodni.
Według redaktora Leszka Szymowskiego z „Wprostu” od : „Od grudnia 2007roku rodzina Popiełuszków znów jest poddawana naciskom, aby zrezygnować z dociekań, kto naprawdę zabił ks. Jerzego (...). Tajemniczy goście przyjeżdżali również do rodzinnego domu kapłana w Okopach koło Suchowoli. <> - usłyszał od jednego z przybyszów Stanisław Popiełuszko, młodszy brat zamordowanego księdza”. Warto również podkreślić, że jeszcze 30 listopada 1984 roku w niewyjaśnionych okolicznościach zginęli dwaj oficerowie Biura Śledczego MSW – płk. Stanisław Trafalski i mjr Wiesław Piątek. Obaj wracali z południa PolskI, gdzie przez kilka tygodni badali wcześniejszą działalność i powiązania zabójców księdza Popiełuszki. Zginęli w wypadku samochodowym, gdy na ich fiata najechał rozpędzony jelcz. Nigdy nie udało się odnaleźć wiezionych przez nich w bagażniku raportów i notatek. Do powyższych przypadków należy dodać jeszcze zamordowanie 22 lipca 1989 roku 82 letniej wówczas, schorowanej matki drugiego z oskarżycieli w procesie toruńskim Krzysztofa Piesiewicza. Tuż przed śmiercią została ona skrępowana dokładnie w ten sam sposób jak SB ecy skrępowali księdza Jerzego. Jak pisze red. Szymowski : „Pętlę założono na nogi i głowę i połączono sznurem z plecami”. Warto w tym miejscu dodać, że SB ecy skazani za zamordowanie kapelana Solidarności zostali objęci wszystkimi możliwymi amnestiami, dzięki czemu odsiedzieli mniej niż 1/3 kary. A ponadto wychodzili oni bardzo często na przepustki.
Nie sposób w tym miejscu pominąć wydarzenia z ostatnich dni, a mianowicie próbę popełnienia samobójstwa przez Wojciecha Sumlińskiego, dziennikarza, który zajmował się nieprawidłowościami w WSI. Jak pisze dzisiejsza „Gazeta Polska” dziennikarz „ na krótko przed tragedią, że został wplątany w grę polityczną. Zaskakujące informacje, do których dotarła „Gazeta Polska”, wskazują na coraz bardziej niejasną rolę jaką w tej grze odegrał marszałek Sejmu Bronisław Komorowski. Jak to możliwe, że jedna z najważniejszych osób w państwie spotyka się z byłym oficerem komunistycznych służb, który oferuje jej dostęp do tajnych dokumentów ? Co naprawdę łączy obu panów ? Dlaczego, skoro marszałek powiadomił o spotkaniu ABW, to śledztwo prokuratury dotyczy obietnicy przekazania aneksu do raportu WSI Agorze ? I czy to wszystko ma jakiś związek z brutalnym traktowaniem dziennikarza”. Polecam szczególnie ten artykuł w „Gazecie Polskiej”.
Analizując powyższe przykłady dochodzę do jednego wniosku, a mianowicie, że film „Gry uliczne” opowiada o naszej rzeczywistości, która wciąż przesiąknięta jest wpływami komunistycznych służb. Świadczą o tym nie tylko bulwersujące przykłady podane wyżej, ale również zaciekłość z jaką media i elity polityczne niszczą wszelkie dążenia do lustracji, dekomunizacji i deubekizacji. Niestety obecny rząd nie zrobi nic w tym temacie, gdyż udowodnił już nie raz, że stoi na straży obecnego status quo w kwestiach komunistycznych służb. Irytują mnie głosy ludzi, którzy uważają, że lustracja to niepotrzebne pranie brudów z przeszłości, gdyż tego typu opinie świadczą o tym, że nie mają oni pojęcia o otaczającej nas rzeczywistości. Każdy przeciwnik lustracji, dekomunizacji i deubekizacji stoi na straży wszechpotężnych wpływów komunistycznych służb.


Komentarze
Pokaż komentarze (6)