Śledząc poczynania naszych olimpijczyków na Igrzyskach Olimpijskich w Pekinie można odnieść wrażenie, że na pekińskim lotnisku chińscy celnicy skonfiskowali naszym sportowcom formę. Każdego dnia kolejni faworyci naszej reprezentacji sprowadzają nas na ziemię odpadając w swoich konkurencjach. Komentatorzy sportowi zachwycają się stylem przegrywających Polaków, a jak wiadomo za styl nikt medali nie przyznaje. Nikt również nie przyznaje medali za najbardziej komiczne tłumaczenie się ze swojej porażki przez poszczególnych sportowców z Polski, a szkoda bo w tej konkurencji bylibyśmy liderami. Oczywiście winę zawsze ponosi nieuczciwy sędzia, zły sprzęt, ale można też się wytłumaczyć, że jest się zaskoczony wysokim poziomem prezentowanym przez reprezentantów innych państw biorących udział w Igrzyskach. Przecież nie sposób było przewidzieć przed olimpiadą, że jej uczestnicy będą starali się za wszelką cenę wypaść jak najlepiej...
Poziom polskiego sportu z roku na rok jest coraz niższy i niebawem będziemy musieli rywalizować we wszelkich rankingach z jakimiś egzotycznymi państewkami. Skoro wysyłając na Igrzyska Olimpijskie reprezentację liczącą 200 sportowców nie możemy liczyć nawet na 10% medali, to powstaje zasadnicze pytanie : po co wydawać tak duże kwoty na przygotowania olimpijskie dla tak dużej liczby sportowców i ponosić koszty ich utrzymania na olimpiadzie? Skoro z góry wiadomo, że w najlepszym wypadku możemy zdobyć około 10 medali, to lepiej wyselekcjonować naprawdę najlepszych zawodników i skupić się na ich przygotowaniu, a zamiast 200 wysłać ich 20.
Po zakończeniu Igrzysk Olimpijskich konieczne jest rozliczenie wszystkich osób odpowiedzialnych za przygotowania olimpijskie naszej kadry oraz wyciągnięcie wniosków z tak słabych wyników naszych sportowców.
A może słaba dyspozycja naszych olimpijczyków to efekt ich zaangażowania w bieżącą politykę i wspierania Tybetu ? Może najzwyczajniej w świecie w ramach bojkotu nasi sportowcy postanowili nie zdobywać żadnych medali ?


Komentarze
Pokaż komentarze