Inwazja Gruzji na terytorium Osetii była tylko pretekstem dla Rosji, która od dłuższego już czasu miała zakusy na położone w tym rejonie państwo gruzińskie oraz Osetię. Oczywiście nie chodzi Rosjanom o powiększanie swojego państwa czy liczby jego mieszkańców, ale o przejęcie kontroli nad kaukaskimi złożami ropy naftowej i gazu, co pozwoliłoby jej przejąć kontrolę nad całością tamtejszych zasobów tych cennych surowców, a jednocześnie uniemożliwiłoby transport tych surowców do Europy przez terytorium, które nie znajduje się pod bezpośrednią kontrolą Rosji. Gruzja popełniła błąd, który będzie ją sporo kosztował, ale którego na dłuższą metę nie dałoby się uniknąć. Wcześniej czy później Rosjanie osiągnęliby swój cel, zwłaszcza iż mogą liczyć na poparcie Niemiec i - jak się dziś okazuje - Francji. Brak zdecydowanej reakcji ze strony Unii Europejskiej świadczy o słabości skłóconego wewnętrznie sztucznego tworu, wewnątrz którego poszczególni gracze starają się ugrać jak najwięcej dla siebie, mając zupełnie gdzieś interes wspólnoty. Jak wszyscy dobrze pamiętamy Niemcy już dawno przyklepały umowę z Rosją o rurociągu po dnie Bałtyku i dlatego też usprawiedliwiają rosyjską inwazję na Gruzję. To na przyszłość będzie rokowało, wszak prawdopodobnie Rosji uda się przejąć kontrolę nad całością kaspijskiego gazu i ropy naftowej, a dzięki temu i Niemcy dzielnie wspierające Rosję będą mogły się wzbogacić. Gruzją natomiast poza Polską, państwami Bałtyckimi i USA nikt tak naprawdę się nie interesuje. Nie jest to w interesie Niemiec, o czym już wspomniałem, ale nie leży też w interesie Francji. Sarkozy dość szybko dał się przekonać na Kremlu, że Rosja interweniując w Gruzji broni swoich interesów. Tak niestety wygląda dziś sprawa Gruzji i Osetii i niewiele wskazuje na to, aby miała się ona polepszyć.
Jednak otwartym pozostaje pytanie jak powinna odnieść się do tej sytuacji Polska ? Moim zdaniem dokładnie tak jak uczynił to prezydent Kaczyński. Nie zapominajmy, że właśnie Gruzja jest tym państwem, które jest niezbędne, aby móc alternatywną drogą sprowadzać kaspijski gaz i ropę naftową, bez pośrednictwa Rosji. I właśnie w tym kierunku były podejmowane działania. niestety okazało się szybko, że zarówno premier Tusk, jak i minister spraw zagranicznych Sikorski są zupełnie innego zdania i uważają, że nie można narażać się ani Niemcom, ani Rosji, co oczywiście zgodne jest z ich linią polityki zagranicznej kłaniania się w pas i czynienia przyjaznych gestów wobec każdego. W naszym interesie leży, aby Gruzja nie dała się zdominować Rosji, gdyż jeśli to się nie uda zostaniemy całkowicie uzależnieni właśnie od państwa rosyjskiego, które jest nieobliczalne.
Na koniec chciałbym zwrócić uwagę na zupełnie przemilczany aspekt tej sprawy. Rosjanie interweniując w Osetii stwierdzali, że muszą pomóc swoim obywatelom. Nie ulega też wątpliwości, że Rosja wspierała tendencje separatystyczne w Osetii dążąc do oderwania jej od Gruzji. Sytuacja ta przypomina nieco sprawę bezprawnego zagrabienia Serbom Kosowa i oddania go Albańczykom tylko dlatego, że stanowili ci ostatni większość w Kosowie. Uznając ta bezprawną grabież mówiono o prawie narodów do stanowienia własnego państwa. W zasadzie jest to zgodne z demoliberalną zasadą, w myśl której o wszystkim decyduje większość. Nie ma już mowy o nienaruszalności granic danego państwa czy integralności jego terytorium. Ważne jest to co zdecyduje większość. W ten sposób dano broń do ręki m.in. Rosji, która może śmiało się tłumaczyć, że nie tylko broni swych obywateli, ale zapewnia im możliwość stanowienia własnego bytu państwowego. Bez wątpienia podobnych przykładów będziemy mieli jeszcze całe mnóstwo, gdyż system demoliberalny daje takie możliwości wszelkim grupom separatystycznym. To przykra prawda.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)