Któż nie pamięta płomiennych przemówień premiera"cudotwórcy" DonaldaTuska, w których krytykował poprzedni rząd za zbyt hojne wydawanie i marnotrawienie publicznych pieniędzy. W celu udowodnienia nadużyć finansowych poprzedniego rządu zaprzęgnięto do pracy całą machinę śledczą z szeryfem w spódnicy - panią Julią Piterą. I oczywiście niewiele dowiedziono z tych medialnych zarzutów, ale pani Pitera na swą działalność odpowiednie środki z kasy państwowej bierze. Jednak co gorsze okazało się, że obecny rząd bije o głowę swoich poprzedników w rozrzutności. Jak doniosła prasa Donald Tusk z funduszu dyspozycyjnego premiera wydał cztery razy więcej niż jego poprzednik. Niby rząd ma mniej kart służbowych, ale wydatki premiera wyrównują wszelkie dysproporcje doprowadzając do nadwyżki wydatków. Pieniądze z tego funduszu wydawane są przede wszystkim na organizację posiedzeń Rady Ministrów, spotkań i konferencji oraz upominki wręczane przez premiera i wicepremiera podczas oficjalnych spotkań. Wiadomo PR jest niezwykle kosztowny, zwłaszcza kiedy ma zakłamywać rzeczywistość. Niestety wyjaśnieniem zasadności wydatków premiera nie bardzo chce się zająć babski szeryf. Zdecydowanie lepiej ścigać poprzedników za zakup dorsza smażonego za oszałamiającą kwotę 8,50 zł. Jednak rozrzutność rządu nie ogranicza się tylko do premiera Tuska, wszak przykład idzie z góry. Minister Obrony Narodowej, Bogdan Klich, postanowił przenieść Dowództwo Wojsk Specjalnych z Rembertowa pod Warszawą do Krakowa, co będzie kosztowało wszystkich podatników 18 milionów złotych. Pomysł jest zupełnie nietrafiony, ale podyktowany sympatią ministra do swojego rodzinnego miasta. Bogdan Klich jak wiadomo z wykształcenia lekarz i historyk sztuki o wojsku pojęcia nie ma żadnego, więc każdy pomysł okazuje się kompletną pomyłką. Szkoda, że za takie pomysły muszą płacić wszyscy podatnicy.
O nepotyzmie stosowanym przez polityków PSL -u napisano już wiele, ale niestety dla Tuska i jego świty nie jest to żaden argument. Liczy się to co powie Waldemar Pawlak, który coś tam brząkał o nagonce na jego partyjkę i prześladowaniach ludowców - no bo przecież w rodzinie zawsze są najlepsi specjaliści. Ani Tusk ani Pitera nie widzą w tym żadnych niewłaściwości, ale za to potrafią już kolejny miesiąc tropić bezwzględnego mordercę laptopów. Ile kosztuje nas funkcjonowanie pani Pitery oraz sejmowych komisji do różnych śmiesznych spraw nawet nie śmiem podliczać. Warto podkreślić, że wszelkie oszczędności w poszczególnych ministerstwach dotkną tzw. doły, czyli uczciwie i ciężko pracujących urzędników, a nie ludzi na kierowniczych stanowiskach. Wszak jeśli zabierze się tym na dole to można dodać swoim kolegom na górze.
Tanie państwo niestety zawsze dotyka tych najmniej zarabiających, zwykłych zjadaczy chleba. Wszelki oszczędności zawsze uderzają właśnie po kieszeniach tych najuboższych. Platforma Obywatelska, która z wielkim pietyzmem ujawniała rzekome nadużycia finansowe swoich poprzedników robi zupełnie to samo tylko na jeszcze większą skalę, a więc w ich poczynaniach da się dostrzec wielką dawkę obłudy. Jednak mając tak rozbudowany aparat propagandowy oraz usłużne media można ludziom wmówić, że czarne jest białe, a białe czarne. I tak okazuje się, że tanie państwo staje się jeszcze bardziej drogie.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)